Król Maciuś Pierwszy Korczaka to lektura, którą dopiero teraz odkrywam razem z moimi dziećmi. Gdzieś w tle pamiętam książkę na bibliotecznej półce z ilustracjami Jerzego Srokowskiego, wiem, że miałam ją w rękach lata temu, przeglądałam, ale nie wypożyczyłam. Po latach wznowienie książki, która swoją premierę miała, ba. w 1923 roku.

Maciuś pewnego dnia zostaje samiuteńki na świecie najpierw umiera jego mama, potem ojciec król. Zostaje sam jak palec w wielkim pałacu, gdzie wszystko ma swój rytm, panują konwenanse, tradycja bierze górę nad rozsądkiem. Bo czy miło marznąć przez kilka godzin w sali tronowej i to przez zarządzenie jakiejś prapraprababki królowej? Maciuś żyje jak w klatce mimo, że jest królem nie może robić wszystkiego, na co tylko ma ochotę (to najbardziej bulwersowało moje dzieci) nie może chodzić na spacery do parku, nie może bawić się z rówieśnikami. Nad wszystkim czuwają ministrowie, służba i zagraniczny guwerner. Maciuś ma się uczyć, rządzą za niego inni. Nawet o wojnie dowiaduje się od Felka syna plutonowego. Pewnego dnia Maciuś postanawia sam wyruszyć na wojnę. Nie chce być królem, który zna wojnę tylko z opowiadań. Chyłkiem wymyka się z pałacu i jako Tomek spędza kilka miesięcy w okopach z żołnierzami, którzy walczą za króla Maciusia. Słyszy tam tyle różności, również na swój temat, że z dziecięcą naiwnością postanawia zmienić świat. Po powrocie na tron, przeprowadza reformy, by uszczęśliwić poddanych. Jednak wkrótce zderza się ze smutną rzeczywistością. Nadal ma związane ręce, brakuje pieniędzy, a to, co jest dla jednych dobre, dla drugich już niekoniecznie.

Jak odebraliśmy Maciusia ? Książka bardzo smutna. Myślę, że obecność rodzica podczas lektury z mniejszymi dziećmi mile widziana. Są momenty, które rozweselają czytelnika jak choćby list od Felka, z którym Maciuś próbuje się zaznajomić. Rozśmieszyło nas i śmieszy nadal Felkowe: Ile razy będziesz potrzebował pomocy, gwizdnij tylko, a stawię się na pierwsze wezwanie. Weszło to nawet do naszego domowego słownika - Mamo, jak będzie obiad, to gwizdnij tylko, a my się zaraz zjawimy. Tylko że mi to gwizdanie niezbyt dobrze wychodzi. Korczak pisze o dzieciństwie bez dzieciństwa. Można odnieść to w jakiś sposób do czasów współczesnych, kiedy niektórzy z nas zbyt wiele kładą na barki maluchów. Angielski, karate, gra w tenisa a gdzie czas na zabawę, na przyjaciół? Stąd też myślę, że wielu rodziców mogłoby w Maciusiu znaleźć pewną naukę dla siebie odczytać między wierszami to, co nie zostało napisane wprost. Książka pokazuje małym, że wcale nie tak fajnie być dorosłym. Moje dzieci czasem mówią tak: Jak będę dorosłym, to zrobię tak i tak . Nagle okazuje się, że ten Maciuś stary maleńki nie może wszystkiego, a samo bycie dorosłym nie jest przepustką do doskonałości i szczęścia. Książka pisana nieśpiesznie, autor pozwala rozwinąć się danej sytuacji, bohaterowie prowadzą długie dialogi, sceneria, która powinna spodobać się chłopcom wojna, trochę polityki, beztroskie zabawy (w których Maciuś chciałby uczestniczyć). Często pojawiają się nieznane wyrazy książka jest przecież prawie sprzed stu lat: wydawca wtedy wyjaśnia takie słownictwo: kajet, obstalunek, patrony, prowizja, plant.
Mnie zaś gardło ściskało się, gdy czytałam opis wojny, w której Maciuś brał udział. Wojna pozycyjna, kopanie rowów, przeganianie nieprzyjaciela, obrzucanie go wyzwiskami i obelgami, wzajemne przekomarzanie się, nawet pokazywanie pewnej części ciała jako celu do strzału (to Felkowe działanie). Gardło się ściska, bo następna wojna miała wyglądać już inaczej. Nie mógł o tym wiedzieć Janusz Korczak pisząc tę książkę w 1923 roku. Nie mógł o tym wiedzieć, że sam stanie się częścią tej straszliwej, nieludzkiej historii.
Mądra lektura, przy której można z dziećmi poruszać różne tematy co tak naprawdę jest ważne w życiu, jak funkcjonuje państwo. Zwróćcie też uwagę na ilustracje Marianny Oklejak. Wniosły wiele świeżości do lektury, rozjaśniły ją. Bardzo nam się podobają.
Dla miłośników Króla Maciusia - dobra wiadomość. Ukazała się druga część: Król Maciuś na Wyspie Bezludnej.
Wiek 7+
Wydawnictwo W.A.B
niedziela, 16 października 2011, be.el