Kroniki Wardstone- Joseph Delaney
Recenzja ta ukazała się już jakiś czas temu na moim blogu o książkach bardziej dorosłych:) Postanowiłam umieścić ją również tutaj, bo to świetna lektura dla młodzieży, to książka, która w chwili obecnej zyskuje kolejnych zwolenników wsród młodszych członków mojej rodziny:)
Przepadłam.... na długie godziny.
Kilka miesięcy temu przeczytałam hurra-recenzję w Dzienniku, i sięgnęłam w końcu po polecane wówczas książki. Są to, jak głosi informacja na okładce, lektury dla dzieci lat 10 i wiecej. Tak więc kwalifikuję się do tej grupy:)))))
Głównym bohaterem jest mały chłopiec Thomas J. Ward, siódmy syn siódmego syna, wywodzący się ze zwykłej chłopskiej rodziny, który pewnego dnia zostaje oddany na nauki do stracharza- osobnika ponurego, o nieprzyjemnej fizjonomii, odzianego w długi czarny płaszcz z kapturem, budzącego niepokój wśród ludu, w związku z wykonywaną profesją. Bo czymże zajmuje się stracharz? Walczy z mrokiem, złymi wiedźmami i boginami, duchami. Ludzie boją się stracharza, odwracają się doń plecami, schodzą mu z drogi, a jednocześnie bardzo potrzebują. Thomas jest chłopcem niezwykłym, ma Dar, widzi to, co dla innych niewidzialne, słyszy, co dla innych niesłyszalne. Do tego ma ukochaną Mamę, która jest osobą niesamowitą i niezwykle tajemniczą i która wie, że kiedyś jej syn zostanie najlepszym stracharzem w Hrabstwie. Chłopiec uczy się wiele rzeczy- stracharz, bardzo wymagający Mistrz, wprowadza go w arkana zawodu- ale jednocześnie Thomas odkrywa, na czym polega istota męstwa, odpowiedzialności i pracowitości. Jakim uczniem okaże się Tom, czy zaprzyjaźni się ze swoim nauczycielem, czy poradzi sobie z trudnościami związanymi z profesją stracharza, czy odnajdzie swoje miejsce na ziemi? To pytania, na które ja w tej chwili nie umiem jeszcze odpowiedzieć i mam nadzieję, że znajdę je w kolejnych częściach cyklu.
Książka wciąga niesamowicie- w przyszłości polecę ją moim Synom. Na okładce informacja- UWAGA! NIE CZYTAĆ PO ZMROKU. To prawda- Delaney umie budować nastrój grozy- a że ja niestety mam możliwość czytania głównie w nocy- niekiedy z niemałym niepokojem spoglądałam w czarne okno:) Czy to książka na pewno dla 10-latków? Autor sięga po stare podania, korzysta z kronik opisujących stare dzieje, wskrzesza to, co zapomniane. Kiedyś, gdy nie było telewizji, komputerów, ludzie spotykali się i opowiadali sobie właśnie takie historie, którym często również przysłuchiwały się dzieci. No i myślę- dziś chyba nie tak łatwo przestraszyć młodego czytelnika :)), a zreszta dzieciaki lubią taki smaczek tajemniczości, strachu i niewytłumaczalnego. A tego w książkach Delaney'a jest pod dostatkiem. I jeszcze jedno. Harry Potter wypada dość blado przy tej literaturze- to tak jak porównać mdławy smak landrynek z wybornym posmakiem najlepszej czekolady. Ale to tylko moje zdanie:)
wtorek, 16 września 2008, be.el