Piątek, 13 sierpnia. Dziś ostatni dzień podróży - jutro wracamy. Grupa chce płynąć na jedną z wysp na plażę. Ja sobie odpuszczam. Chwilowo kompletnie nie mam ochoty na jechanie czy płynięcie czymkolwiek. Nie uśmiecha mi się 2,5 godziny w jedną stronę na statku. A poza tym mam niedosyt Władywostoku i chcę się poszwędać jeszcze.
Na początek śpię, aż się wyśpię :) Potem oczywiście śniadanie. Pierwszy punkt programu - wyczytałam w przewodniku Pascala, że w piątki na placu rewolucji rozkłada się miejscowy jarmark, z lokalnymi produktami. No to lecę. A jarmarku ani śladu.
Potem - poszukiwanie kawiarni która serwowałaby dobrą kawę z ekspresu. Śniadania hotelowe są w porządku, ale kawa do kitu. W barach króluje kawa rozpuszczalna, a mi się marzy espresso...
Po jakimś czasie trafiam na bulwar Fokina, i sukces: jest jakaś sieciowa kawiarnia z espresso :)
Miałam w planie byczenie się na miejskiej plaży, ale jest pochmurno. Łażę po mieście i wchodzę do GUMu. Nie zamierzam nic kupować, ale jestem ciekawa tego obiektu. Nie jest łatwo trafić - wchodzi się przez sklep Terranova, który jest na parterze GUMu. W końcu w Terranovej widzę jakieś normalne ciuchy, czyli w takim stylu jaki mniej więcej jest w Warszawie.
W Rosji, a zwłaszcza na wschodzie, obowiązuje taki kanon: intensywny makijaż od samego rana, koniecznie wysokie obcasy, miniówa, i jakieś wzorzyste materiały, błyszczące aplikacje, dużo biżuterii. Sandałki na płaskim obcasie, czy japonki które tego lata są w Wawie bardzo popularne - są tutaj kompletnie nie na miejscu...
GUM przypomina mi trochę Dom Towarowy na Woli, kilkanaście lat temu.Ładna, żeliwna klatka schodowa, ale pomalowana obrzydliwą szarą farbą olejną. Schody marmurowe. Piękne lustra na półpiętrach. Zaduch. Na parterze świetne stoisko z pamiątkami. Wysoka jakość, duży wybór, ceny solidne, ale bez przesady. Na pierwszym piętrze, koło stoiska "towary z Germanii" jest stoisko "towary z Polszy" :)))
Potem jakiś obiad (żywię się tu głównie rybami, których jest dużo, są przepyszne i niezbyt drogie) i poobiednia sjesta.
Wieczorem oczywiście spacer po nadmorskim bulwarze.
wtorek, 17 sierpnia 2010, transsib2010