Napisał sowa () dzisiaj w 14:54 w kategorii Krzysztof Zagozda,
Sdílet
Wałęsa
chciał niegdyś, żeby Polska była drugą Japonią, bo nie ma proroków we
własnym kraju, zaś o rzuceniu potęgi Japonii na kolana za pomocą dwóch
tylko napromieniowań bombowych nie musiało być mowy w
programie Zasadniczej Szkoły Zawodowej, której jeden tylko absolwent
może poszczycić się większą liczbą doktoratów honoris causa, niż dajmy
na to takie Technikum Hutniczo-Mechaniczne w Sosnowcu liczbą swoich
absolwentów o zmienionych po 1989 r. nazwiskach niekoniecznie w związku
z wyjściem za mąż, repatriacją do Niemiec, albo innej, bliskowschodniej
Ojczyzny, lub z odejściem ze służby dla dobra służby.
http://sowa-frankfurt.podomatic.com/entry/2012-01-22T04_32_15-08_00
W okolicach Gdańska pewna firma zarejestrowana w miejscowym urzędzie
gminnym, a wcześniej założona przez matkę firmę mającą siedzibę we
wschodnich Niemczech, składuje coś od lat pod ziemią w byłej kopalni
soli. A co to jest, co ona tam składuje? Czy kiedyś to wybuchnie i z
jakim skutkiem dla prawdziwych Polaków i Kaszubów oraz ludzi robiących
na Wybrzeżu za Polaków i Kaszubów, to kogo to dzisiaj ma obchodzić?
Download this episode (18 min)
Z elektrowni atomowej Fukushima trzech robotników odwiezionych
zostało karetkami jak trzech oświeconych gwiazdą króli z oparzeniami
skóry wywołanymi napromieniowaniem, którego skutki widoczne były dla
telewidzów całego świata w marcu 2011 r. gołym okiem; nie trzeba mieć
przyznanej pokojowo Nagrody Nobla z dziedziny nauk medycznych, żeby móc
powiedzieć, iż obrażenia na skórze tych trzech osób boskich jak
kamikadze to zaledwie pryszcz w stosunku do zniszczeń, które jest w
stanie spowodować w organizmie ludzkim wynalazek rozszczepienia jąder
niektórych pierwiastków z tablicy objawionej w Rosji dla świata przez
żyda Mendelejewa, który musiał chyba być nawiasem mówiąc odwiedzany
przez aniołów tak samo jak Ciołkowski, o którym pisał we wspomnieniach
Szkłowski.
Nie trzeba być prorokiem w Polsce, żeby powiedzieć, że Fukushima,
Hiroshima i Nagasaki to jedno i to samo Zło, wielka klęska kraju
kwitnącej wiśni. Polska krajem polowań była i jest - mówił poeta już w 1973 r. w
głębokim PRL-u. Czy trzeba mieć odwagę potrzebną do malowania obrazków
Krynicy widzianej oczyma Bożego Artysty, który zapytany o używane przez
siebie nazwisko odpowiadał jedynym słowem: Matejko, z którym ten uczciwy
żyd umiał sobie skojarzyć wskazany postawionym pytaniem desygnat?
Zaiste Donald Tusk wykazał się wczoraj w Brukseli siłą proroctwa
Wałęsy oraz odwagą uczestnika wciągniętego do odpustowej gry w trzy
karty, ażeby z pozycji premiera RP przepowiadać: " Udział w Pakcie Euro Plus nie oznacza zobowiązań finansowych dla Polski ".
Jeżeli bowiem ta kopalnia soli pod Gdańskiem używana za magazyn bomb
ekologicznych nikomu w istocie nie zagraża, to czemu inwestor z Niemiec
nie wykopał jej sobie na miejscu u siebie, pod Dreznem?
W Szwajcarii całe elektrownie atomowe umieszczane są dla
bezpieczeństwa od lat w tunelach drążonych w tym celu pod Alpami. W
Polsce amerykańscy inwestorzy uzyskali zaś od rządu Donalda Tuska
zezwolenie na wtłaczanie pod tę samą ziemię, nazywaną nie tak dawno
jeszcze przez ludzkość Ziemią Matką, milionów ton trujących dla
człowieka chemikaliów, które mają rozsadzać skały w celu uwalniania z
nich gazu nazwanego oszukańczo łupkowym, bo potrzebne jest to w celu
powszechnego możenia dobrobytu tych, którzy w to wciskanie Polakom pod
ziemię trujących chemikaliów zainwestowali.
A jeśli udział bliskiej Polsce Słowacji w diabelskim pakcie euro
przyniosło już przykre konsekwencje, a dla sąsiadujących z Polską
Niemiec Pakt Euro Plus przyniósł już zobowiązania płatności sum
sięgających dziesiątków miliardów oraz zobowiązań gwarancyjnych w
wysokości setek miliardów tej sztucznej waluty euro, która zaprawdę jest
diabelską sztuczką, to jakim właściwie polskobrzmiącym nazwiskiem
mógłby się nazwać ten fałszywy Mesjasz dla Polski: Krynicki, czy Pruszcz
Gdański?
Na marginesie wspomnijmy, że Pruszcz Gdański zgodnie z zasadami
przyjętymi na konferencji pedagogicznej w Magdalence w 1989 r. piszą
Nauczyciele Narodu Polskiego przez u otwarte tak samo jak słowo "bul" w
odniesieniu do jena i Japonii, bo ten bul nie wymieniają przecież na
nic, co rządzących Polską mogło by zaboleć i dlatego prorokują o nim, że
"nie oznacza zobowiązań finansowych dla Polski".
No, a czy nie ma już w Polsce mądrzejszych Nauczycieli Narodu
Polskiego? Chyba jednak już nie ma, skoro apolityczny Krzysztof
Zagozda, rzecznik jakiegoś apokaliptycznego stowarzyszenia lokalnego w
Wielkopolsce, którego gazeta wyborcza wypromowała na jedynego obrońcę
jednolitości konstytucyjnej Polski i Polskiego Sląska, podpisał się jako były nauczyciel pod
oświadczeniem krytykującym list otwarty wystosowany do Minister
Edukacji Hall przez uczestników X Ogólnopolskiej Konferencji Nauczycieli
i Wychowawców pt. Nauczyciel wobec problemów globalnego nastolatka w
Lublinie 12 marca 2011 r.
Nauczycielami w Polsce, w której urodziła się moja śp. Matka, byli
np.: Jan Kornecki, przez trzy kadencje poseł na Sejm odrodzonej
Rzeczypospolitej oraz Michał Siciński , wieloletni
prezes stowarzyszenia Chrześcijańsko-Narodowego Nauczycielstwa Szkół
Powszechnych i przez kilka kadencji senator Rzeczypospolitej z ramienia
Związku Ludowo-Narodowego, o których to organizacjach a także przyjętych
przez nie zasadach wychowania Polaków nie musi dzisiaj nic wiedzieć
były nauczyciel Zagozda, lecz winni pamiętać nauczyciele pisujący listy
otwarte do Katarzyny Hall zdecydowanie negatywnie postrzeganej przez Narodowców Polskich.

Działające w latach 1921-1939 Stowarzyszenie Chrześcijańsko-Narodowe
Nauczycielstwa Szkół Powszechnych, o którym wydaną w 1998 r. nakładem
Warmińskiego Wydawnictwa Diecezjalnego książkę napisał ks. dr Jan
Usiądek jeżeli nie z pozycji jawnie wrogich wychowaniu narodowemu
kojarzonemu z nazwiskiem Roman Dmowski, to przecież tak samo szkodliwych
dla Narodu Polskiego jak nonsensowne uznanie przez Krzysztofa Zagozdę
za "prywatę" otwartego dowodu bezsilności i rozpaczy nauczycieli
zebranych przed miesiącem w Lublinie.
Tak samo bowiem bałamutnie jak rzecznik stowarzyszenia Unum
Principium Krzysztof Zagozda upominający się o kult NMP w obrazie, przed
którym składał śluby Jan Kazimierz a zarazem nie szukający porozumienia
ideowego z nauczycielami zatroskanymi o los szkół polskich, ks. dr Jan
Usiądek ma za złe Zygmuntowi Balickiemu, Janowi Ludwikowi Popławskiemu i
Romanowi Dmowskiemu, że "Koncepcje wysuwane przez endecję skierowane
były do klas i warstw posiadających" (s. 40).
Tymczasem Balicki zwracał się do elit, bo celem jego było
pozyskiwanie elit dla ruchu narodowego, co wskazał m.in. Karol Wołek w
tekście "Balicki organizator Ruchu Narodowego" w 4 numerze kwartalnika
"Polityka Narodowa" ( s. 113 )
upowszechnionym w internecie pod adresem:
http://narodowcy.net/balicki-%E2%80%93-organizator-ruchu-narodowego/2011/01/29,
do którego nie wolno czynić aktywnych połączeń, jeżeli nie wiadomo, czy
wskazane upowszechnienie tekstu dokonane zostało za przyzwoleniem
właściciela praw autorskich do tekstu sprzedawanego wciąż w numerach
archiwalnych kwartalnika.
Nie wiem, ilu nauczycieli polskich zaprosił Krzysztof Zagozda na swój
niedawny odczyt w Łodzi poświęcony obronie polskości Sląska a także nie
wiem, ilu nauczycieli polskich było na odczycie rzecznika
Stowarzyszenia Unum Principium we Wieluniu 20 stycznia 2011 r. związanym z wystąpieniem tego stowarzyszenia o delegalizację
Ruchu Autonomii Śląska. Wiem natomiast, że w lokalnym kole
Stowarzyszenia Chrześcijańsko-Narodowego Nauczycielstwa Szkół
Powszechnych było w 1927 r. w okręgu Łódzkim we Wieluniu 21 czynnych
nauczycieli, a w takim samym kole SChNNSP w okręgu Lwowskim w samym
tylko Zydaczowie, zaprzyjaźnionym dzisiaj oficjalnie z miastem Czeladź,
pracowało aż 36 polskich nauczycieli, dla których pojęcie duchowej
wspólnoty Narodu Polskiego było rzeczywistością uświadamianą za pomocą
hasła: Bóg i Ojczyzna.
14:22
Narodowcy Polscy winni dzisiaj pracować i modlić się także i o to,
żeby lokalne stowarzyszenia takie jak to, w którym Krzysztof Zagozda
robi za rzecznika prasowego nie rozprzestrzeniały się na całą Polskę,
lecz żeby przeniknęła najpierw do tych stowarzyszeń Myśl Narodowa i
metodą Balickiego uczyniła je skutecznymi dla Sprawy Polskiej.
Mając zaś na uwadze wspomniane powyżej i wszelkie inne,
rozliczne zagrożenia dla dalszej egzystencji Narodu Polskiego patrzę
dzisiaj strapionym wzrokiem na chusteczkę z jedwabiu wręczoną mi
przed laty wszak nie na otarcie łez po tragedii takiej, jak przyniesiona
przez tsunami do Fukushimy, lecz w intencji podobnej raczej do tej, z
którą Dalaj Lama zakłada swym rozmówcom na szyję biały szal.
Stefan Kosiewski
Prezes Stowarzyszenia Szkolnego "Oświata" we Frankfurcie nad Menem, działającego od 1992 r.
http://sowa.quicksnake.pl/Krzysztof-Zagozda/Stefan-Kosiewski-Kaszebe-a-Sprawa-Polska-O-charakterze-pryszcza-na-skurze-Bruksela-i-Japonia
sobota, 26 marca 2011, reakcja