nie jest łatwo pisać o swoich słabościach. Nigdy też nie uważałam, ze może się we mnie zrodzić tak wielki lęk przed człowiekiem. nie jest to bynajmniej jakaś ogromnie uzasadniona obawa, toteż tym bardziej zastanawiam się z czego to wynika i o co chodzi... Bać się kapłana? nie sądziłam, że tak się da...
Ale prawda jest chyba taka, że nie boję się jego, ale tego, jak mnie będzie postrzegał, jak mnie oceni, gdy pozna to, co we mnie jeszcze nie odkryte... bo czas pokazać prawdziwe swe wnętrze... Po tak mocnych duchowo wakacjach wiem, że skończył się czas uciekania i ukrywania... Boję się o tę relację bo jest ona dla mnie ważna, ale nie do końca umiem o nią walczyć...
Wiem, że to wszystko jest ubrane w chaos i nic z tego nie rozumiesz... ale proszę Cię - jeśli to czytasz, to westchnij u naszego Ojca, by ta relacja została uzdrowiona...
piątek, 02 września 2011, ania.018