Oczywiście pierwszym krokiem, który podejmiemy w takich warunkach jest możliwość rozważenia skorzystania z własnego źródła światła.
Celowo w tym momencie unikam określenia lampa błyskowa, bo w odniesieniu do większości fotografujących komórek jest to zwykłe nadużycie. W dalszej części tekstu spotkacie określenie lampa błyskowa, ale używać jej będę tylko pod umownym określeniem dodatkowego źródła światła w telefonie.
W znacznej części telefonów ta lampa to po prostu zwykła dioda LED, która świeci światłem ciągłym i na... niewielką odległość. Czasem, jak na przykład w modelu Noki E 90, może ona błyskać. Ilość światła biegnąca z ciągle aktywnej diody przeważnie nie nadaje sie do całkowitego oświetlenia wybranego przez nas motywu. Możemy ją wykorzystać jedynie jako doświetlenie, ale nie za główne źródło światła.
- No, ale mój telefon ma prawdziwą lampę ksenonowa, która błyska tak, że oczy bolą - może powiedzieć użytkownik niejednego Sony Ericssona. I jest to prawda. Ale pamiętać trzeba o tym, że zbyt mocny błysk jest... równie kiepskim rozwiązaniem jak jego brak. I za chwilkę się o tym przekonacie.
niedziela, 14 lutego 2010, piotras1011