- Kocham ten rajd i nienawidzę go - powiedział Mikko Hirvonen przed Rajdem Monte Carlo, który po trzech latach wrócił do kalendarza WRC i rozpoczyna walkę o mistrzostwo świata. - Uwielbiam ten rajd, kiedy mnie tam nie ma. Jednak kiedy jedzie się w górach na niewłaściwych oponach i trzeba pokonywać oblodzone zjazdy na gładkich gumach - nie znoszę tego - tłumaczył kierowca Citroena, wyrażając pewnie odczucia większości kierowców.
To właśnie wyjątkowo trudne i zmienne warunki zbudowały trwającą już ponad 100 lat legendę rajdu. Przemierzanie tras francuskiej riwiery w styczniu to jak spacer po polu minowym. Można sobie spokojnie jechać po suchej drodze, by za kolejnym zakrętem wpaść na oblodzony lub mokry fragment. Wybór odpowiednich opon i tempa jazdy jest wielkim wyzwaniem nawet dla doświadczonych zawodników i mechaników. Jedni i drudzy przeklinają Monte Carlo, ale z drugiej strony mają niepowtarzalną okazję do wykazania się umiejętnościami i intuicją.
Zimowe, zaśnieżone trasy pokazały swoją złośliwość już podczas testów, kiedy serwisy rajdowe ledwie nadążały z publikacją informacji o kolejnych kraksach. Peter Van Merksteijn senior wylądował 10 m poza trasą i musiał przerwać testy, by zespół zdążył wyklepać jego Citroena na czas. Dani Sordo rolował, uderzył w bandę i uszkodził skrzynię biegów. Ott Tanak zakończył jazdy z rozwalonym przodem swojej Fiesty. Podczas prób w Monako poza trasą lądowali Francois Delecour i Petter Solberg.
Podobnie wygląda sam rajd. Jari-Matti Latvala tak skupił się na oblodzonej drodze, że już nie był w stanie wysłuchać instrukcji pilota. Wypadł z trasy, rolował i musiał się wycofać. To samo groziło Delecourowi, który zaliczył bliskie spotkanie z okalającym trasę murem, urwał przedni spoiler, ale był w stanie jechać dalej. W czwartek na szybkim zakręcie nie wyrobił się szalejący w Skodzie Fabii S2000 Sebastien Ogier. Francuz rozbił auto i pożegnał się z rajdem. Po dwóch dniach z rywalizacji wycofały się (z różnych powodów) już 22 załogi.
W takich warunkach warto docenić wyniki Michała Kościuszki. Debiutujący w Monte Carlo Polak jedzie ostrożnie, a nawet asekuracyjnie, ale prowadzi w klasyfikacji PWRC i grupie N. W klasyfikacji generalnej liderem jest Sebastien Loeb i jeśli sam nie zrobi sobie krzywdy, to już raczej nikt go nie dogoni. Pasjonująco zapowiada się za to walka o drugie miejsce. Po 10 oesach Dani Sordo ma tylko 3 sek. przewagi nad Petterem Solbergiem.
kris
czwartek, 19 stycznia 2012, piachiszutry