O samochodach krótko, bo co tu dużo pisać. Może więcej emocji wywołałaby cała sprawa z Robby'm Gordonem, który pewnie jedzie już bez sensu, bo skoro został wykluczony, to czemu organizatorzy mieliby zmienić decyzję. Gdyby nie klops Krzysztofa Hołowczyca. Prawie sześć godzin straty zamyka mu nadzieję na wygraną. Dobrze, ze przynajmniej jedzie dalej, choć czy pojedzie będzie wiadomo w czwartek. Nawiasem mówiąc to przedziwne, że organizatorzy wadę konstrukcyjną wykryli w hummerze wykryli po 2/3 rajdu. U quadowców znaleźli ją od razu.
Za to wśród motocyklistów wszystko zapowiada się na dramatyczną końcówkę. Coma z Despresem jadą kilka tysięcy kilometrów i w końcu i tak będą decydowały sekundy. Albo Coma się zgubi, albo Despres wpadnie w błoto. Tak czy siak będą emocje.
Na deser dziś odmiana. Wywiad ze zwycięzcą etapu, którym nie jest ani Coma, ani Despres. To nie zdarza się często.
kd
czwartek, 12 stycznia 2012, piachiszutry