Zaczął się 2012. Ten kawałek internetu jest teraz miesięcznikiem. I pewnie na razie w takiej formie zostanie. O sprawach technicznych tyle. Teraz krótkie podsumowanie roku ubiegłego. Był dobry. I przyznam, że działo się w nim. Chodzi mi tu głównie o dwóch rzeczach przełomowych. W kwietniu oświadczyłem się, natomiast w lipcu zmieniłem pracę. Już nie chcę się tu wynaturzać, dlatego tyle powinno wystarczyć. Poza tym drugi raz widziałem Kanye Westa, kupiłem własny telewizor LCD i mam pakiet cyfrowej telewizji. Akurat "kablówka" to takie marzenie z dzieciństwa. Śmieszne.
To teraz jak spędziłem sylwestra. Z moją drugą połówką, bardzo kameralnie, ale bardzo dobrze. Tańczyliśmy, piliśmy gin... Uwielbiam ją. Tyle też powinno wystarczyć.
Jakie plany na nowy rok? Nie lubię planować, ale takim celem jest uzyskanie prawa jazdy, kurs zacząłem jeszcze w minionym roku. Kierowcą urodzonym niestety nie jestem, ale zawziąłem się, więc powinno być dobrze. Więcej planów ujawniać nie chcę, ale jeden jest oczywisty, skoro się zaręczyłem... Znowu następuje zasłona milczenia...
Na jakie płyty czekam? Znowu nie chcę się napalać, bo te moje zapowiedzi są albo nietrafione, albo w ogóle ich nie ma. Ale na pewno na Westa, bo płyta podobno wczesną wiosną. Przypominam, że Kanye jeszcze nie nagrał albumu, który mi się nie podobał, więc będzie dobrze. Jeszcze oczekuję Nicki Minaj i Pustek.
Przyjmijcie najserdeczniejsze życzenia.
poniedziałek, 02 stycznia 2012, peka28