Tradycyjnie moje podsumowanie.
ŚWIAT:
10.Oddisee
- Rock Creek Park . Tajemniczy Pan Oddisse i jego instrumentalny hip -
hop namieszał ostro w mojej płytotece. Jest jesiennie, jest subtelnie.
Pan z Machiny napisał, że to w stylu A Tribe Called Quest. I miał rację.
Niszowe, ale fantastyczne.
9.Feist
- Metals . Mimo że to zupełnie inny album od poprzedniej (zwycięskiej u
mnie) płyty z 2007 roku, to cały czas jestem nią oczarowany. Ta płyta
nie jest już taka kanapowa, jest bardziej mroczna, stepowa, preryjna.
Cokolwiek to znaczy.
8.Those
Dancing Days - Daydreams & Nightmares . Niezbyt urodziwe Szwedki
znów w dobrej formie. Choć album został niemiłosiernie skrytykowany,
mnie podoba się dużo bardziej niż debiut. Jest tak dziewczęco, popowo,
że aż chce się słuchać.
7.The
Decemberist - The King is Dead. Znam ten album już od roku. Na początku
pomyślałem że to jakaś zrzynka z wczesnego R.E.M., ale kolektyw ma swój
styl. Fajnie, że zrezygnowali z takiej monumentalności na rzecz
fajnych, zwiewnych, amerykańskich piosenek.
6.Adele - 21 . Cholera, to takie banalne że jest tu Adele, bo ona jest wszędzie. Ale, cholera, jej nie da się nie lubić.
5.Bon
Iver - Bon Iver . Na Pitchforku na pierwszym, u mnie na piątym, bo chyba
już odbiegam od takich klimatów. Ale to piękna muzyka, idealna do
podróży. No i gość jest kumplem Westa.
4.Drake
- Take Care. Zaskoczył wszystkich. Był fajny jako dodatek ale nikt nie
spodziewał się tak dojrzałego albumu. Mnie najbardziej podoba się z
pięknymi paniami - Rihanną i Nicki Minaj.
3.The
Roots - Undun . Rutsi rzutem na taśmę wskoczyli na podium. Pewnie narażę
się wielu znawcom, ale to według mnie najlepsza płyta w ich długiej
karierze.
2.Coldplay
- Mylo Xyloto . Zaskoczyłem,prawda? Teraz wszyscy indie-znawcy wieszają
na nich psy, a ja,po dwóch nudnych jak flaki z olejem poprzednich
płytach, jestem zachwycony. Tak,to jest pop. Ale pop który cieszy i
wzrusza. Martin jest wielki i basta.
1.Jay-Z
& Kanye West - Watch The Throne . Krótko. Dla mnie król jest jeden.
Tu jest ich dwóch, bo Jay trochę góruje nad Westem (ale minimalnie).
Może już nie patrzę na tego artystę z dystansem,ale trudno. Są wielcy.
POLSKA:
10.Marcelina
- Marcelina .Było trochę fajnych dziewczęcych płyt z tego klimatu w tym
roku - Iza Lach, Dziun. Ale dla mnie to debiutantka Marcelina nagrała
najbardziej zwiewną, dziewczęcą płytę. Brawo.
9.Tomasz
Andersen - Wbrew wskazówkom . To bardzo dziwna,
schizofreniczna,futurystyczna muzyka. Concept album o przyszłości. Jak
na hip-hop bardzo melodyjny i intrygujący.
8.Renton
- Niech wszystko staje się lepsze. Nie ma siły rażenia debiutu, ale
dali radę. Renton po polsku brzmi bardziej jak Maximo Park niż
wcześniej. Największym atutem cały czas jest Marek Karwowski i jego
głos. Piękne melodie. Fajnie, że wrócili.
7.Muzyka Końca Lata - PKP Anielina . Zmywak, Maki i reszta znów na wysokim poziomie. Nie jest tak dobrze jak na 2:1 dla dziewczyn (pewnie dlatego, że zamienili Karotkę na Olę z Płynów), ale to cały czas urzekające melodie, teksty nawiązujące do starych, licealnych czasów. Przecież ja też pochodzę z małego miasteczka.
6.Julia Marcell - June . Niestety, znów muszę zacząć, że jest gorzej niż poprzednio. Bo Julka wtedy była bardziej sobą. Teraz też jest, ale jakoś ciągnie jej w stronę Florence i takich tam. A Echo jest moją prawie ulubioną piosenką roku. Tak poważnie, Julka jest piękna, mądra, wspaniała. Nasz skarb narodowy prawie tak jak nasi siatkarze.
5.Old Time Radio - Stare radyjko gra dla dziec i.To oni zaczęli alternatywny pop w Polsce 10 lat temu. Ale nie oszukujmy się, wcześniej nagrywali smuty. A teraz...płyta dla dzieci. Jest o zwierzątkach, o miłości rodzicielskiej. Wszystko to otulone taką przyjemną, dziecięcą aurą. Już wiem od czego zacznę edukację muzyczną mojego dziecka.
4.Leszek Możdżer - Komeda . Dojrzewam do jazzu. Komedę uwielbiam. Tak samo jak Marka Hłasko. Ale o muzyce. Możdżer jest bardziej swobodny w Komedzie, taki dekadencji. Wszyscy się ze mną zgodzą, że jest mistrzem.
3.Nosowska - 8 .Ktoś napisał, że to aż nudne, że jej się znów udaje. A jednak. Jest dojrzale. Z jednej strony tak klasycznie, a z drugiej Macukowo. Nomada to najpiękniejsza piosenka tego roku. Kasia jest królową polskiej rozrywki, bez dwóch zdań. Kolejny raz to udowadnia.
2.Łona i Webber - Cztery i pół. Mistrz słowa i mistrz bitów znów na fali. Widziałem chłopaków chwilę na Coke'u (zastąpili Q-Tipa) i już wtedy, słysząc przedsmak albumu wiedziałem, że będzie dobrze. Co tu dużo nawijać, płyta pełna wspaniałych podkładów, ciętych, inteligentnych tekstów. I plus za głos pana Maklakiewicza w Honyszke Kojok.
1 .Cool Kids of Death - Plan Ewakuacji . A to moje największe zaskoczenie tego roku. Przecież ja nie lubię już indie, ja dojrzałem, większość chłopców w rurkach i trampkach nie. Ale panowie z Łodzi dojrzeli i rozwinęli się ogromnie. Bo to dojrzały album pełen urzekających melodii. Ostry pięknie śpiewa zamiast krzyczeć. Jakby ktoś mi rok temu powiedział, że Kulki będą moją płytą roku, puknąłbym się w czoło. A jednak.
poniedziałek, 19 grudnia 2011, peka28