Hama to spore miasto na trasie z Damaszku do Aleppo. Przejeżdżaliśmy przez nie pierwszego dnia trwania Silk Road Festival, ale nie zatrzymaliśmy się ani na chwilę. To było w tym czasie, kiedy jeszcze nie zorientowaliśmy się, że nasza syryjska przewodniczka Maya uważa za swój obowiązek jedynie transportowanie nas z punktu A do punktu B i żywienie po drodze (a może dożywiała głównie samą siebie, bo jak czas pokazał bardzo lubiła jeść i wiecznie była głodna). Przegapiliśmy więc Hama z jego wielkimi kołami wodnymi, noriami, napędzanymi przez wody rzeki Asi. Ale Mayę i jej specyficzne pojmowanie zadań przewodnika obsmaruję winnym miejscu. Tym bardziej, że Dobrochna nie z powodu norii pojechała do Hama, tylko do Mitreum odkrytego kilka lat temu przez prof. Gawlikowskiego. Pisałam o tym do Gazety na stronę nauki . Czy muszę dodawać, że stanowiska archeologicznego z Mitreum także nam nie pokazała?Nie było na to szans, zwłaszcza, że Mitreum jest nie w Hama lecz w maleńkiej wiosce Hawarte, ok. 60 km od Hama.
Środa 13 października
To jeden z moich ostatnich wpisów. Znów Krzysiek będzie pisywał na bloga. Ja jutro wyjeżdżam, bo nad ranem w piątek mam samolot do Polski przez Budapeszt, oczywiście liniami Malev. Dziś odprowadzałem Dobrochnę na autobus na dworzec Karadż Homs. Jedzie do Hama, lecz najpierw musi się dostać do Homs. W Hama będzie pomagała polskim konserwatorom, którzy pod kierunkiem Ewy Parandowskiej, składają drobne fragmenty dekorowanych tynków z Mitreum, jedynego jaki do tej pory znaleziono w Syrii.
Mam nadzieję, że opisze swoją podróż. Zwłaszcza, że rozpoczęła się zabawnie z powodu problemów z ogromną tubą z posterem, który zawiśnie w muzeum w Hama.
Kamienne dolne częście Taryfy.
A w Palmyrze wykop jest coraz czystszy. Odwiedziłem Panów K. i profesora około 10.30, a tam głucho. Robotników już nie ma. Są jedynie archeolodzy, którzy rozprawiają o tym, co jest w wykopie. Domyśliłem się, że robotnicy mieli szort. To oznacza, że musieli zdjąć określoną ilość ziemi jak najszybciej. Im szybciej pracują, tym wcześniej wracają do domów.
A tu Marcin zaznaczył strzałką na panoramie Palmyry miejsce tegorocznych polskich wykopalisk. Zdjęcie zrobił od strony Doliny Grobowej
Odsłonięto już środek ulicy, który jest wybrukowany znacznie większymi i lepiej zachowanymi kamieniami. Ulica w tym miejscu jest nieznacznie obniżona względem swoich krawędzi bocznych. Nadal nie wiadomo dlaczego jest aż tak bardzo obniżona względem poziomu użytkowego w Agorze. Ale... zostało jeszcze kilka dni na odszyfrowanie tej zagadki.
Krzysiek powiedział mi, że prace najprawdopodobniej będą trwały do 20 października. Potem zostaje już niewiele czasu na dokumentacje rysunkową.
Ola z Bartoszem też się uwijali w muzeum. Udało im się dość dużo kawałków poskładać razem. Niestety wielu brakuje. Będą musieli pójść na wykop i zobaczyć, czy gdzieś jeszcze nie leżą porozrzucane. Basen wygląda i tak imponująco, teraz dopiero widać, jaki jest duży.
Jest 12.30 za półtorej godziny obiad, dziś siorba adys, czyli zupa z soczewicy, i falafele z frytkami. Palce lizać!!!
Ciekaw jestem, o której Dobrochna dojedzie do Hama.
niedziela, 17 października 2010, joannagrabowska_net