Trudno mi wyobrazić sobie Palmyrę w deszczu i po deszczu. Kiedy tam byłam na przełomie września i października słońce piekło od rana i kompletnie nic nie wskazywało na to, że deszcz kiedykolwiek tam pada. Z drugiej strony, podczas wycieczki po ruinach, Marcin pokazywał nam wyżłobione przez deszcze koleiny, którymi deszczówka spływała z pobliskich pagórków do wadi i Doliny Grobowej. Padać musiało więc dosyć gwałtownie, ale nie było mi dane tego osobiście doświadczyć. Oto, co napisał Marcin:
Wtorek 12 października
Znów od rana padało. Prace na wykopie zakończyły się wcześniej. Został wynajęty dźwig, aby wyjąć kamienie, które są ewidencją istnienia w tym miejscu Taryfy. Wyjęte kamienie to dolne części tablicy.
Archiwalne zdjęcie dokumentujące cięcie taryfy.
Wówczas, kiedy wydobywano kamień pod koniec XIX w. najpierw przepiłowano go w czterech miejscach pionowo, a następnie odcięto górne części z tekstem celnym, które przewieziono do Petersburga. Teraz, ponad 100 lat później, także dolne partie tablicy doczekały się swojej podróży, chociaż nie tak dalekiej i trudnej. Stanęły w ogródku muzeum w Palmyrze.
Ola Przy pracy. Składa zniszczony basenik z Bazyliki II.
Konserwatorzy - Bartosz i Ola - zabrali się do sklejania kamiennego basenu z dekoracją reliefową, który został odsłonięty ponad dziesięć lat temu w baptysterium Bazyliki II. Przetrwał na swoim miejscu do zeszłego roku. Na ok. miesiąc przed naszym ubiegłorocznym przybyciem został uszkodzony. Nie wiadomo, czy było to spowodowane udaremnionym rabunkiem, czy też niezbyt fajnym żartem. Z wielu drobnych i większych fragmentów nasi konserwatorzy będą próbowali go złożyć. Ciekawe czy wszystkie fragmenty się zachowały. (Fragment tego basenu czyściła Dobrochna z inspektorką Ranią).
Dół baseniku przeniesiony do muzeum.
Po południu po kilku kawach i herbatkach udało się im przetransportować do podziemi muzealnych dolną niezniszczoną część basenu, do której od jutra będą doklejali kolejne fragmenty.
Jeszcze jeden fragment baseniku.
Ja i Dobrochna robiliśmy ostatnie zdjęcia i rysunki, m.in. kamiennego dekorowanego naczynka z uchwytem, znalezionego w tzw. sklepiku arabskim w Obozie Dioklecjana. Narysowaliśmy także naczynka szklane wyeksplorowane w tym budynku.
Od kilku dni próbujemy wydrukować podpisy do rzeźb pochodzących z polskich wykopalisk a teraz eksponowanych w tej samej galerii, w której stoi posąg bogini Allat. Na razie bezskutecznie. Może będą na jutro wieczór, ale to słyszymy już od dwóch dni.
Ach, ten arabski czas!!!
Zdjęcia: Marcin Wagner
niedziela, 17 października 2010, joannagrabowska_net