Nudzi mnie życie w stałym związku. Muszę wykorzystać fakt, iż Aldona jest w sanatorium i rzucić ją, jak stare, zużyte, bez podeszew buty. Będę musiał to zrobić niezwykle delikatnie, mimo że słynę z brutalności. Mam zamiar prowadzić koczowniczy tryb życia, a to, że mam namiot jeszcze bardziej ułatwi mi realizację tego planu. Muszę przynieść z piwnicy harpun, dzidę i kalosze, które będą niezastąpione w polowaniu na bizony i gąsienice. Dzięki temu, że będę sie przemieszczał uniknę spotkania z Aldoną. Wreszcie będę mógł do woli siedzieć na toalecie i rozwiązywać łamigłówki. To, że będę wolny dwukrotnie zwiększy moje szanse u wdów, sierot i dziewic. Na dobry początek rozłożę się koło rzeki na stromym urwisku koło wodospadu niedaleko domu siostry cygana z buszu o imieniu Bukszpan. Prowadziła ona sklep z korzonkami, świeżymi rybami i ziemią do kwiatów. Często chodziłem tam i nabywałem wszystkie artykuły. Ziemia była mi potrzebna do usywywania wału wokół namiotu, ryby przyciągały niedźwiedzie, a korzonkami się żywiłem. Za wszystko płaciłem swoim ciałem, które było chętnie przyjmowane przez sklepikarkę.
niedziela, 10 lipca 2005, otworzparasol