- Sylwek! Sylwek! Wołał przed domem Mikołaj.
- Co się stało? Sylwek, po nocnym spotkaniu z duchem, jeszcze nie doszedł do równowagi. Oczywiście nic na ten temat nie mówił ojcu. Za późny powrót, miał szlaban na wyjścia na potańcówki i wiejskie zabawy, a w Lechowie za dwa tygodnie miał być odpust i oczywiście zabawa ludowa. Jak będzie tam Ola? To chyba nie przeżyje. Zmartwiony ojcowskim zakazem, wyszedł do Mikołaja.
- Co tak krzyczysz? Co się stało? Powtórzył pytanie
- Cielak zginął z zagrody.
- Której?
- Tej obok waszego sadu.
- Może przelazł przez płot i gdzieś polazł?
- Rodzice przeszukali i przepytali wszystkich sąsiadów i nic. Nigdy się nie oddalał, cały czas pilnował cycka, swojej krowiej matki.
- Może polazł na pegerowskie pola. Zapytam ojca czy mogę pomóc w szukaniu.
Ojciec wyraził zgodę. Przeszukali Szulcową Rozbitkę nic. Pobliskie podmokłe torfowisko i szuwarowe rozlewisko nic.
- Zobacz! Tam! Sylwek wskazał na oddaloną o kilometr Frydrychową Rozbitkę. Z zabudowań pozostała tylko stodoła z poodrywanymi deskami, w której pegerowcy złożyli siano. Zdawało się, że coś łaciatego, tam się rusza. Gdy dobiegli i przeszli z drugiej strony o mało nie wybuchli śmiechem. Do belek stodoły był przewiązany żołnierz, ze spuszczonymi spodniami. Ich poszukiwany cielak, niczym cycek krowiej matki, ssał żołnierską męskość, poszturchując zniecierpliwiony głową.
- Przegońcie tego bydlak i odwiążcie mnie półprzytomny, słabym głosem, zawołał. Chłopcy wykonali prośbę.
Znali tego żołnierza, był to kapral Zenek, jak go nazywano we wsi. Należał do kompanii żołnierzy, która przyjechała miesiąc temu do pracy w pegerze. Przystojny, elokwentny Zeniu zasłynął, w ciągu miesiąca, jako podrywacz okolicznych dziewcząt.
- Kto to panu zrobił? - dopytywali się chłopcy.
- Co to was obchodzi. Już ja się policzę z tymi babami i ich braćmi . Odgrażał się ubierając spodnie. Był wycieńczony i ciężko mu było się ruszać.
- Może sprowadzimy pomoc? Zapytał Sylwek.
- Nie! Nie! Zabierajcie tego cielak i wynosicie się stąd i morda w kubeł. Bo. Pogroził pięścią
Chłopcy założyli cielakowi pasek na szyję i poprowadzili do domu. Oczywiście o przygodzie kaprala Zenka opowiedzieli i po kilku dniach był to temat żartów mieszkańców okolicznych wsi. Oficjalnie - nikt nie wiedział, kto tak urządził pegerowskiego Kazanowe. Nieoficjalnie - trzy miejscowe panny, którym pan Zenek składał miłosne obietnice, zgadały się i postanowił dać nauczkę podrywaczowi. Jedna umówiła się z nim w starej stodole. Czekały na niego trzy wraz dwoma braćmi i cielakiem.
piątek, 02 lutego 2007, edward.bernatowicz