Ostatnio jestem tak bezproduktywny w robocie, że aż dziś mnie się pomyślało, że w zasadzie jeżdżę do rpacy tylko po to, żeby móc 45 minut (w te i we wte) spokojnie poczytać, aktualnie come back trylogii husyckiej Sapkowskiego. Smutne z tą pracą. Z pieca wyszedł właśnie bochenek chleba na dzisiejsze śniadanie. Idę spać, bo znowu nie usłyszę budzika...
czwartek, 19 stycznia 2012, oneyear