Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Komentujesz wpis:

Marzenie.

Autor:
Zapamiętaj Jeżeli się nie zalogujesz, przy twoim komentarzu pokaże się numer IP. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

Gość: Paweł, *.alfa.pl

Gratuluję! Przypominam, że wyniki są dostępne na wyniki.b4sport.pl :)

2015/06/22 15:41:42

kamilmnch1

Cztery razy kettlebell za mną.

2015/06/14 17:59:01

Gość: cze.cza, *.centertel.pl

www.magazynbieganie.pl/rozgrywamy-piatke-taktycznie/
Powodzenia!

2015/06/12 21:09:40

kamilmnch1

Pjachu, serce wyrywa ale jutro będę w górach Świętokrzyskich siedział przy ognisku i pewnie przy czymś jeszcze ;)

Niedawno skończyłem cztery serie zestawu ćwiczeń z ławką, kółkiem, pompkami, hantlami, grzbietami. Trzeba przygotować się na plażę ;)

2015/06/12 18:30:39

pjachu1

Nid da się nie biegać po Rzeźniku. W niedzielę i w poniedziałek było spokojne truchtanie, a wczoraj pognałem po Izerach. Na początku jeszcze się pilnowałem, żeby nie za szybko, ale później... W sumie ok 20 km + 800m w trochę ponad dwie godziny.
I co gamoniu? Teraz boli kolanko. Nie to które poczułem na ostatnich zbiegach z połonin. Muszę z nim pogadać.
I chyba odpuszczę sobie dzisiejszy zachód słońca ze Smreka.
A może ktoś jedzie na Visegrad Maraton?

2015/06/12 08:22:23

kamilmnch1

Johnsonie, teraz jasne :)
Za Waszą namową zrobię dłuższy rozbrat od biegania aby rozcięgno doszło do siebie. Lekko je czuję. Do Wawrzyńca się zagoi!

Dziki..."zawstydzony"...

2015/06/11 22:07:23

piotrek.krawczyk

Tu Dziki. Ładnie to Kamilu powiedziałeś. Dziki

2015/06/11 19:47:25

johnson.wp

Ja wciąż jeszcze nie biegam z sensem, jakieś pojedyncze zrywy typu 80 pętelek na górce PaFaWag na imprezie u Pjacha. Idea Pjacha była piękna, biegasz nie dla medalu tylko dla kogoś i generalnie nikt Cię nie podziwia. To jest tak zgodne z moim obecnym nastawieniem do biegania, że było mi żal, że wciąż to biurko i biurko. Ale Pope wymyślił sprytny plan, on to potrafi, napisał, że wszystko zorganizowane, jest nocleg, miłe towarzystwo, trzeba sie tylko przebrać i tyle. No więc rzuciłem biurko i pojechałem. Po przebraniu się zrobiliśmy 66 kółek czyli maraton i udałem się na drzemkę, bo taki był honorowy plan minimum, a ostatnie 15 podbiegów już szedłem, więc wyglądało na koniec moich możliwości. Pope w tym czasie kręcił dalej i razem wykonał plan maksimum czyli 101 kółek :) Po 1.5h leżenia na karimacie żołądek przestał bulgotać i wstałem żeby pokibicować Adamowi. Wbieglem z nim na górkę i... okazalo się że jestem kompletnie zregenerowany, więc... kontynuowałem jeszcze 14 kółek do okrągłej sumki 50 km i 1100 przewyższenia. Zaskoczenie, myślę, że główny problem polegał na tym że żołądek przestał trawić po 30 km, a jak poleżałem to organizm dokończył tą drugą bułkę i nabrałem gotowości biegowej. Już kombinuję taktykę na góry z godzinnymi przerwami na trawienie :)

2015/06/11 10:29:07

johnson.wp

Kamilu, z czapką to niewinny żarcik był, bo w ultra opłaca się wyczekać aż konkurentowi osłabnie ciało albo czujność (spadnie czapka tuż przed metą, błoto wciągnie but, krajobraz walnie w czółko) niż się szarpać z nim jak ma jeszcze siły :)
A generalnie to duży podziw dla Ciebie za udźwignięcie dystansu, bo kondycję miałeś wielce ryzykowną. Masz mocną głowę, bo Twoja głowa przeciągnęła za sobą oporne ciało, nie każda głowa to potrafi, pomyśl na co będzie Cię stać po regeneracji :) A jeśli regeneracja to najlepiej długo, mnie dwa lata temu walnęło dopiero 10 dni po Rzeźniku. Masakra w zróżnicowanym terenie może wyleczyć uporczywe kontuzje, dokładnie tak u mnie kiedyś rozcięgno minęło bezpowrotnie. Ale uruchomiłeś też nie ruszane drobiazgi, które nie były trenowane, tak jak to zrobił Michał więc jest bezpieczny, i to one teraz mogą trzasnąć. Zmień na czas regeneracji dyscyplinę, może być intensywna :)

2015/06/11 10:06:44

pil00

rób to rozciąganie które ci pokazałem podczas Rzeźnika - tylko dokładnie - spięcia po 8s, odprężenie, pogłębienie i kolejne spięcie 8s - ok 3-4x na nogę - drugą nogę też rozciągnąć nawet jak nie boli, to naprawdę pomaga. A jak nie pomaga to idź do lekarza, tylko nie mów że biegłeś Rzeźnika bo cię spiszą na straty ;-)

btw. widziałem jak stawiasz stopy podczas biegu, lecą ostro na zewnątrz i pewnie stąd to rozcięgno - musiałbyś chyba popracować nad core dla lepszej stabilizacji - ale to niestety ciężki kawałek chleba - M. Świerc ostatnio pokazał sporo takich ćwiczeń
www.youtube.com/watch?v=obV7BL7t8CM

ja dopiero właśnie na Rzeźniku przy zbiegach poczułem ile to daje korzyści !

2015/06/10 09:49:56

kamilmnch1

Wyszedłem na krótki spacer, 6 km. Ze strachu żeby rozcięgno nie wróciło. Z którym męczyłem się od jedenastu miesięcy. Póki co ledwo wyczuwalne "swędzenie". Czyżby Rzeźnik mnie ozdrowił?

2015/06/10 06:32:34

gepaard

Kamil, bez GOPR, bo po pierwsze to na polu namiotowym było i z pomocą udało się zorganizować transport (po kolei: rower z przyczepką, samochód człowieka który nam pomógł i mój samochód), a po drugie, to tam nie było zasięgu, więc co najwyżej to mogłem sobie krzyknąć...

Kamil, daj sobie chwilę na odpoczynek po Rzeźniku. Idź na spacer, jak Cię nosi :)

2015/06/09 21:43:40

kamilmnch1

Gepaard, bez GOPRu?

Biegu dzisiaj już prawie nie czuję. Ale boję się wyjść na bieganie z powodu rozcięgna którego o dziwo też nie czuję. Może jutro rano spacer/ttrucht. Kusi mnie by przed urodzinami zrealizować jeden z projektów biegowych, który mam w głowie.

Johnson, ocochodzi z czapką?

2015/06/09 16:30:17

pil00

na upał najlepsze jest piwo ;-)

ledwo 4 dzień po Rzeźniku i moje mięśnie już prawie zapomniały o tym biegu - chętnie bym pojechał na bieg fajki, ale chyba finansowo w tym miesiącu nie dam rady bo czeka mnie jeszcze kilka wydatków...

Poza tym, że czerwiec to będzie dla mnie miesiąc spędzony głównie na pływalni i rowerze to powoli czas pomyśleć o jesiennych startach (na zapisy w triathlonie niestety jest za późno) Doszły mnie słuchy, że ma być organizowany pierwszy maraton w Szczecinie - macie jakieś info?

Kamil - rozumiem, że na jesieni łamiesz 3:30 ? :)

ps. Kibice Lecha niezłą "oprawę" zrobili także po meczu, aż żal patrzeć na Poznań - chyba nigdy tego nie zrozumiem...

Michał

2015/06/09 12:50:16

gepaard

Rzeźnicy - GRATULACJE!
Byłem w piątek po południu w Komańczy. Czuć było woń Rzeźnika :)

Mój wyjazd rewelacyjny przez 3,5 dnia, a potem wszystko się spierd...ło. Ułamek sekundy, nieszczęśliwy upadek i akcja dotarcia z gór do szpitala, z córką. Dobrzy ludzie pomogli :) Diagnoza - złamana ręka przy łokciu i gips. I trza było wracać...

2015/06/09 11:43:07

Gość: podopieczny_bartek, 195.149.64.*

Dzisiaj taki ciekawy trening - 200m w tempie zawodów, 200m trucht, 400 m w tempie zawodów i 1minuta stacjonarnie. Całość powtórzona 5 razy. Lubię i polecam tego typu treningi, bo nie ma nudy, cały czas coś się dzieje i czas na treningu mija bardzo szybko. Normalnie to wbrew pozorom nie jest wcale taki łatwy trening, ale noga dzisiaj się kręciła niesamowicie więc kolejne sety wchodziły bardzo lekko.
connect.garmin.com/modern/activity/798613716
Oczywiście przed częścią właściwą i po, obowiązkowe 3km rozgrzewki i 3 schłodzenia:) A jak już jesteśmy przy chłodzeniu, to przyda się w sobotę - ma być 33 st:)) no i jak tu się ścigać panie Prezydencie E(r)lekcie?:)

2015/06/09 10:01:56

johnson.wp

Pjachu - to jest właśnie najpiękniejsze w formule Rzeźnika :)

2015/06/08 16:58:13

johnson.wp

Wspólne cierpienie, to lubię :)
Kamil, numer z czapką pokazuje, że dogłębnie zrozumiałeś na czym polega wyprzedzanie na ultra, to jest sztuka! :)
Chodzi mi po głowie żeby Bieg Fajki II wydłużyć o dodatkowy dzień, ktoś chętny?

2015/06/08 16:56:28

fajka

Houk.
Wróciłem na tarczy, trzeci Rzeźnik i pierwszy nieukończony. Zdrowie partnera okazało się ważniejsze, nie pozostało nic innego jak spokojnie zejść do Wetliny. Fajny sprawdzian dla mojego ego, który zaliczyłem :)
Mimo to pobyt w Bieszczadach, jak zwykle klimatyczny i pełen wrażeń. I już po głowie snuje się myśli, żeby wrócić i poprawić wynik jaki zrobiłem z Johnsonem dwa lata temu (14:03).
Kamil, w realu jesteś taki sam gaduła jak przez telefon, to dobrze :), choć z drugiej strony brzuch masz w realu większy niż na blogu, to źle :) Zapomniałem tylko pogadać z Tobą chwilę o Floydach, bo nie z każdym można :) Następnym razem knajpa i długa wymiana opinii o każdym albumie, ok ??
Michale, partnerze Kamila, masz zadatki na ultrasa, z tą wagą, dietą i rozsądkiem :)
Pjachu - Ty to się chyba całe życie brechtasz :) (czyt. śmiejesz). Roztaczasz wokół siebie aurę pogody ducha.
Fajnie było, trzymajcie się wszyscy i biegajmy dalej, razem.. fajka

2015/06/08 14:15:01

Gość: podopieczny_bartek, 195.149.64.*

Jeszcze raz gratulacje dla wszystkich Rzeźnickich Długasów

2015/06/08 10:58:57

Gość: podopieczny_bartek, 195.149.64.*

Kto mistrzem jest, kto mistrzem jest, oczywiście, że KKS!!! Lech, Lech, Kolejorz!!!!!:)))
Byłem wczoraj w Poznaniu na meczu i na imprezie po - niesamowita oprawa i atmosfera godna co najmniej finału Ligi Mistrzów!

2015/06/08 10:54:26

pjachu1

Jestem...
Pjachu dogania golonkę i pożera ją żywcem...
Przecież jestem Rzeźnikiem
Dziękuję za fantastycznie spędzone dni w Bieszczadach. To był mój pierwszy bieszczadzki raz. Trochę mi dokuczał brak znajomości topografii ale wokół góry, góry, góry... i koncentracja na fragmencie ścieżki pod nogami.
Robota solidnie wykonana - wróciło uczucie guida. Taka "troska" o partnera wprowadzanego we wspinanie. Nie kursanta, nie podopiecznego ale właśnie partnera.
I jak to w Górach najważniejsza jest EKIPA!!! Majka, Kamil, Michał, Fajka, znajomi Spartanie i wielu innych
Wczoraj wieczorem Bieszczady zostały roztruchtane. Czas myśleć o SGS-ie :-)
Zdrówko!!!

2015/06/08 08:43:58

Gość: robert, *.greendata.pl

zrobiliście to.. brawo

2015/06/08 07:58:03

pil00

Rzeźnik zaliczony i nadal nie wiem o co chodzi w biegu ;-)

Całusy i podziękowania zostawiłem na fb - tutaj konkrety:
Było wspaniale, serio, trasa w moim odczuciu bardzo ciekawa, dużo się dzieje - cały czas jednak zastanawiam się jakby to było w ulewny dzień - na pewno kiedyś tam wrócę, aby się o tym przekonać :)

Momentów jak widać było co nie miara - a to tylko cząstka tego :)
Trasa do zaliczenia dla "ogarniętego" maratończyka - kwestia odżywiania - moim zdaniem kluczowa ponieważ tak naprawdę jeśli nie dajemy rady siłowo, to można to zrobić "turystycznie", bo więcej tutaj podejść i zbiegów, niż samego biegania - aczkolwiek na tak długim dystansie może wydarzyć się wszystko. Trzeba być cały czas skoncentrowanym. Ja czułem się pewny i mocny przez cały bieg i wystarczyła jedna chwila nieuwagi i poleciałem na łeb na szyje ;-) Drugi taki moment miałem po wypiciu energetyka na ostatnim punkcie - czułem się wtedy świetnie i dla eksperymentu wypiłem 1/2 puszki Burn'a - po dosłownie 5 min. musiałem go zwrócić - nie polecam ;P Na szczęście szybko się z tym uporaliśmy. To w zasadzie było najfajniejsze w tym biegu - momenty słabości, które udawało się pokonać - wzloty i upadki, naprawde wiele ciężkich i fajnych chwil -warto było :)

p.s.
Pjachu, Fajka - miło było poznać, czuć od was dobrą energie, serio :)
Andrzej z Lasu - cały czas się zastanawiam, gdzie mogliśmy wcześniej się spotkać ;-)

Michał

2015/06/07 23:13:20

kamilmnch1

Czternaście godzin na złamanie.

2015/06/07 22:26:37

majka.bally

Kamil, o co cho z tą czternastką?

2015/06/07 22:16:53

kamilmnch1

Pjachu!!!

2015/06/07 22:16:13

Gość: cze.cza, *.centertel.pl

Fajna relacja Kamil:) Gratulacje Panowie!!!:) Wasze zdrowie!

2015/06/07 22:10:56

majka.bally

"Małe k... Jasło" + "Nawet Majka tutaj weszła" :D

Kamil, wszystko pięknie, tylko trochę za mało tego jedzenia, co? :) My naprawdę dużo jemy... Ale widać to tylko po mnie.
Było extra, jesteście niesamowici i naprawdę jestem z Was dumna :)

kiss & hug

ps. Pjachu na pewno nie je golonki. Jest przecież taki sympatyczny! ;)

2015/06/07 22:10:54
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt