Po wczorajszym wybieraniu pereł i szafirów, dzisiaj przyszedł czas na pokolonialne miasto Galle. 26 grudnia 2004 roku podczas największego tsunami olbrzymie fale wtargnęły na ląd. Zabiły wielu ludzi, zniszczyły stadion do krykieta, zmysły budynki i samochody. Falom oparły się stare mury fortu.
Historia tego miasta zaczyna się w 1505 roku, kiedy portugalska flota ścigała mauryjskie statki załadowane przyprawami korzennymi. Europejczycy zawinęli do zatoki i nazwali ją Galle - czyli kogut ponieważ w okolicy było dużo tego dzikiego ptactwa.
Poza murami fortu rozciaga się gwarne miasto, natomiast wewnątrz murów cicha i spokojna osada. Wszędzie tu można spotkać stare pokolonialne symbole holenderskie czy angielskie. Można tu odwiedzić kilka kościołów - Groote Kerk - najstarszy protestancki kościół na Sri Lance z 1755 roku,lub też anglikański - All Saints, znajduje się tu również Muzeum Morskie. Można również udać się na spacer po otaczających fort murach, czy po prostu uliczkami fortu. Może też się zdarzyć nie lada gratka i jak przekupimy strażnika latarni morskiej, to wjedziemy po drabinach na jej szczyt, skąd roztacza się piękny widok na cały fort. Jednak potrzeba wielu lat aby to stare miasto odzyskało swój dawny majestat. Większość zabudowań jest bardzo zniszczona i popada w ruinę...
sobota, 30 lipca 2011, p.manczyk