Żółwik skończył swoje lata, a właściwie jeden lat. Można napisać, że na dwie raty. Pierwsza nastąpiła trochę przed terminem i w obecności rodzinki ciociowej, na drugą składała się przykładowo wróżba. Żółwi wybrał... kieliszek ;p No cóż, trzeba będzie z tym żyć. Ciekawe co ja wybrałam.
Okazuje się, że klocki to całkiem dobry wybór zabawkowy. Żółwik wprawdzie nie potrafi ich jeszcze łączyć, ale chętnie rozłącza. W tym celu albo mu trochę poluźniam łączenie, albo też łączę tak, żeby krawędzie klocków wystawały. Wtedy łatwiej je rozdzielić.
Poza tym Żółwik ma umiejętności machania, klaskania i wskazywania przedmiotów. Oczywiście jak mu się chce. Szaleje po mieszkaniu na czworaka albo po liniach prostych wzdłuż mebli na nogach. Staje też swobodnie jak się zapomni, ale póki co meble wygrywają w walce z chodzeniem. Wskazuje palcem, co go interesuje i lubi jak mu się kilka razy podaje nazwę danego przedmiotu. Poza tym bardzo ciekawi go, co się robi w kuchni. Potrafi wystać dość długo przy barierce, którą już niestety shackował. Na szczęście nie powtarza tego zbyt często, więc nie ma rozpaczy.
Śpi całkiem dobrze, choć nie zasypia w łóżeczku. Powalczę z tym po szczepieniu. Śpi za to w swojej grubej i ciepłej piżamce, dodatkowo przykryty barankową kołderką. Bardzo ładnie je, nie grymasi, jeszcze nie przytrafiło się, żeby zaciskał usta i odwracał głowę. A jutro wizyta u alergologa. To tak a propos jedzenia.
Po drodze zaliczyliśmy też mały katarek, ale był to katarek dwudniowy. Pierwsza choroba Żółwika :D Za bardzo nie dawała mu się we znaki, bo był to bardzo lekki katarek.
Poza tym zębów nadal nie widać. Trochę to utrudnia podawanie jedzenia o większej wielkości ;p
No, to by było na tyle ^_^
wtorek, 17 listopada 2009, nivak