Felieton literacki Marka Sienkiewicza
Niedawno odszedł Vaclav Havel. Zafascynowana jego twórczością i życiem była Wisława Szymborska. Niezwykle ceniła jego talent, a także heroiczną opozycyjność wobec komunistycznego reżimu Gustawa Husaka. W tym względzie losy naszej noblistki były bardziej zagmatwane, co naraziło ją później na niewybredne ataki.
Debiutowała tomikami Szycie sztandarów w 1949 roku i Dlatego żyjemyz 1952 roku. Szczególnie ten drugi jest apologią stalinizmu i snuje wizję jego szklanych domów, a w wierszu Z Korei poetka rzuca gromy na sadystycznych imperialistów z USA, którzy piją coca-colę, słuchają wrażej muzyki- jazzu i wykłuwają oczy małym dzieciom. Wiersz Ten dzień, z marca 1953 roku, to hołd oddany Józefowi Stalinowi. Ale przecież w tym samym czasie Zofia Nałkowska i Maria Dąbrowska umieszczały ospowatego Gruzina wśród geniuszy epoki. Po przełomie październikowym w 1956 r., Szymborska nie chowała trupa w szafie; nie odżegnywała się od związków z socrealizmem. Tłumaczyła się brakiem wiedzy o stalinowskim imperium zła i naiwną wiarą. Książka Wołanie do Yeti z 1957 roku to nie tylko nawiązanie do egzystencjalizmu Jeana Paula Sartrea i Alberta Camusa ; znamionuje też zmianę światopoglądową. Szymborska nawiązuje współpracę z paryską Kulturą i jest blisko rewizjonistów. Niewątpliwie wstrząsa nią zamordowanie przez SB jednego z owych rewizjonistów, Henryka Hollanda (ojciec Agnieszki Holland) w 1961 roku, podpisuje się pod Listem 34, w którym intelektualiści protestowali przeciw łamaniu wolności słowa i cenzurze, a w związku z represjami wobec Leszka Kołakowskiego występuje z PZPR w 1966 roku. Te działania wymagały odwagi, mimo jej silnej pozycji w środowisku literackim; Gomułka pogardzał pismakami i wcześniej doszło do procesu Anny Rudzińskiej i Melchiora Wańkowicza. Od tego momentu nigdy już nie wpadała w koleiny polityczne i zawsze polegała na przyzwoitości. Natomiast po wprowadzeniu stanu wojennego opieką i dobrą radą wspierała wielu krakowskich opozycjonistów. Powtórny taniec z politycznymi upiorami zaczął się po otrzymaniu Nobla. Atak zaczął Zbigniew Herbert, w którym w tym czasie wzbierały fale żółci i zazdrości (oberwał też Miłosz). Dołączyli prawicowi publicyści z twierdzeniem, że szkodziła KościołowiNie ma sensu teraz tych słownych plwocin przywoływać. Szymborska wykazała się uczciwością i odwagą w sytuacji, kiedy to było rzadkie w latach wzmożonych prześladowań opozycji przez Gomułkę i jego twardogłowych. Do końca pozostała wierna niezłomnej postawie. Nauczyła się także dystansu wobec homo politicus spod najróżniejszych sztandarów. Zawsze podchodziłem z szacunkiem do jej intelektu i zachwycałem się poczuciem humoru i ciepłem. Ale z dwojga noblistów z Krakowa bliższy, bo, co jest naturalne, bardziej męski, jest mi Miłosz. Mimo tego uwielbiam jej lepieje, limeryki i altruiki. Te ostatnie, satyra na komunistyczne slogany i dzisiejszą nowomowę, nie są pozbawione politycznych konotacji. Odwołując się do wyższych uczuć czytelnika, przewrotnie apelowała: Urlop naszym posłom daj,/Sam, gdzie możesz, groź i plwaj. Nie znosiła nadęto-rozdętych ceremonii i rytuałów. Ironizowała z bigoterii Moherów i nawet do śmierci podchodziła ze spokojem, czasem przekornym sarkazmem. Choćby w bardzo aktualnym z powodu strajków białych fartuchów altruiku: Nie męcz aptek i lekarza/ Sam znajdź drogę do cmentarza. Na pewno nie chciałaby, żeby pisać o niej z patosem, jakąś wydumaną emfazą. Na kolanach. Tak też czynię.
http://mareksienkiewicz.wordpress.com/
Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012
piątek, 03 lutego 2012, niss26an49