Rajmund Kaczyński (1922-2005), ojciec Lecha i Jarosława, od 1927 r. mieszkał w Baranowiczach na obecnej Białorusi, w których ok. 50 % mieszkańców stanowili Żydzi. Ojciec Rajmunda, Aleksander był naczelnikiem na węźle kolejowym, a matka Franciszka, z domu Świątkowska, wywodząca się spod Oddesy, prowadziła pośrednictwo w obrocie nieruchomościami. W Baranowiczach kupili dwa domy, sad i las. Z tych samych ziem, co babcia Lecha i Jarosława wywodził się Wilhelm Świątkowski (ur. 1919), pułkownik Armii Czerwonej i Ludowego Wojska Polskiego, łamiący praworządność prokurator, a w latach 1950-1954 prezes Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie. W 1954 r. powrócił do ZSRR. Są poważne dowody na to, że był on wujkiem braci Kaczyńskich.
Mimo członkostwa w Armii Krajowej oraz udziału w Powstaniu
Warszawskim, Rajmund Kaczyński zrobił w komunistycznej Polsce
wartościową karierę zawodową. W 1947 r. ukończył Politechnikę Łódzką.
Mieszkał na ekskluzywnym Żoliborzu. Pracował w Państwowych Zakładach
Optycznych, Społecznym Towarzystwie Budowlanym, wykładał na Politechnice
Warszawskiej termodynamikę, a następnie inżynierię sanitarną.
Uczestniczył w szkoleniach w Anglii i Holandii, a w 1965 r. był na
kontrakcie w Libii. Z uwagi na przeszłość AK-owską, jego kariera była
raczej niezwykła. Rodzi to wiele domysłów. Istnieje jeden szczegół z
oficjalnej biografii Rajmunda, który pozwala postawić pewną hipotezę. W
1956 r. Skarb Państwa przekazał Stanom Zjednoczonym nieruchomość przy
al. Ujazdowskich na nową ambasadę. Istniejący tam pałac został
wyburzony, a na jego miejsce, po 1963 r., zbudowano obecny gmach
ambasady. Projektantem instalacji sanitarnych w budynku ambasady był
Rajmund Kaczyński. Z dużym prawdopodobieństwem można postawić hipotezę,
że Rajmund Kaczyński, wykonując ten projekt, mógł współpracować z
odpowiednimi służbami specjalnymi PRL-u. Prawdopodobieństwo nie
wykorzystania przez służby specjalne PRL budowy nowej ambasady wrogich
wówczas dla PRL, Stanów Zjednoczonych, do zainstalowania tam środków
techniki operacyjnej, jest małe.
Powodzeniu w życiu zawodowym Rajmunda towarzyszyło szczęście rodzinne. W
1948 r. ożenił się z Jadwigą Jasiewicz, która w 1949 r. urodziła
bliźniaków Lecha i Jarosława. Rodzice braci Kaczyńskich być może znali
się już z Baranowicz, gdzie Rajmund uczęszczał do gimnazjum z bratem
stryjecznym Jadwigi.
Rajmund Kaczyński był autentycznym bohaterem Powstania Warszawskiego,
za co otrzymał najwyższe odznaczenia bojowe. Z jego przeszłości synowie
winni być naprawdę dumni. Dlaczego w takim razie dziś Jarosław
Kaczyński, nawołując Polaków do patriotyzmu, nie przywołuje przeszłości
swego ojca? Czyżby się jej wstydził? Naprawdę trudno nie wspominać
zasług takiego bohatera, jakim był Rajmund był ranny, w czasie walk
stracił palec, wiele razy uciekał z rąk śmierci. Wręcz filmowy, modelowy
bohater Powstania.
Żyją jeszcze ludzie, którzy z Rajmundem walczyli i którzy pamiętają, jak
przy kolejnych, rocznicowych i tajnych spotkaniach żołnierzy AK,
Rajmund przysyłał usprawiedliwienia prosto z Politechniki Warszawskiej,
na której prowadził kursy dla partyjnych aparatczyków, albo słał
wyjaśnienia z własnych szkoleń i kontraktów zagranicznych, w czasach,
gdy nie każdy oficer UB był wypuszczany poza granice krajów
socjalistycznej szczęśliwości. Spojrzeć w oczy tym staruszkom z AK i
mówić o bohaterze Rajmundzie? Nawet obecnemu prezesowi PiS nie przeszło
by to przez gardło.
Pewnie by przeszło, gdyby nie Mama i obraz Taty, malowany dzieciom.
Zdrada, spisek, porzucenie jedynej bohaterskiej Mamy. Swoją drogą w
1953 r.dostała ona robotę w PAN. Większość byłych łączniczek z AK mogła
jedynie pomarzyć o mężu na delegacji w kraju na Zachodzie, nie
wspominając o karierze naukowej w bierutowskiej uczelni.
Żona Rajmunda, Jadwiga Kaczyńska z domu Jasiewicz, córka Aleksandra Jasiewicza oraz Stefanii Szydłowskiej primo voto, Fyuth,.
Jadwiga Kaczyńska, jak sama podaje, urodziła się w Starachowicach w
1926, jako córka inżyniera budującego Zakłady Starachowickie.
Dziennikarskie śledztwo wykazało, że rozpowszechniana historia o
członkostwie Pani Jadwigi w organizacji Szare Szeregi budzi poważne
wątpliwości.Matka braci Kaczyńskich twierdziła tu i owdzie, że była
czynnym członkiem tej organizacji. Pan Derlatka, weteran z tamtych
czasów, od zakończenia wojny zajmował się dokumentowaniem działalności
partyzanckiej oraz innych organizacji walczących, w tym Szarych
Szeregów. W swoich zbiorach posiadał miedzy innymi monografie dotyczącą
tej organizacji. Jadwiga Jasiewicz nie była znana nikomu przez 60 lat.
Są w niej wymienione nazwiska poległych lub zamordowanych harcerzy, w
tym założyciela drużyn Jerzego Szydłowskiego, ale ani śladu po Mamie
braci Kaczyńskich. Z zawartych informacji wynika, iż Jerzy Szydłowski
był dyrektorem gimnazjum im Prusa w Sosnowcu. Został on zamordowany w
1941 roku w Mauthausen.
Na tym tle niektórych faktów z biografii rodziny Kaczyńskich, niektórzy Internauci na forach pisali o tzw.cudownych przypadkach w życiu Jarosława Kaczyńskiego.
1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława K. to zawrotna kariera jego ojca, Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach UB, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund K., były żołnierz AK, tuż po wojnie dostaje od stalinowskiej władzy duży, (ponad 100 m2) apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem dla zwykłego obywatela, nawet członka PZPR.
2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, taka posada dla byłego Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak zdarzenie takie miało miejsce.
3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzień, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.
4) Cud czwarty. Jarosław K jako jedyny działacz opozycji, z kręgu doradców Lecha Wałęsy nie zostaje internowany.
5) Cud piaty, Jarosław K odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej, nikt go nie nęka, a w okresie 1982-1989 siedzi sobie spokojnie w domu.
6) Cud szósty, Jarosław K jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji ujawnia swoja (sfałszowaną) teczkę dopiero po naciskach prasy.
7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi K przez PRL apartamentem na Żoliborzu, otrzymaną posadą na Politechnice w czasach stalinowskich , karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława K w stanie wojennym? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund K., że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci tak szczególna troską. Czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław K, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał?
Ponieważ znam czasy PRL-u z własnej autopsji, dopiszę swoje uwagi.
Mój ojciec podczas wojny też był w AK. Przez 2 lata ukrywał się od
branki do Armii Czerwonej, a do Polski z rejonu Nowogródka przedostał
się nielegalnie, przez zieloną granicę. Do 1956 roku żył w ciągłym
strachu, że zostanie rozpoznany i wydany władzom ZSRR. Mieszkał w
2-pokojowym mieszkaniu, bez osobnej łazienki i WC, wraz z żoną i
czworgiem dzieci. Pochodząc z takiej rodziny, nie było żadnych szans,
aby dostać się na studia prawnicze, medyczne lub jakiekolwiek inne w
dużym mieście. Nie tak, jak bracia Kaczyńscy, którzy obaj, bez
problemów, studiowali na wydziale prawa. W tamtym czasie w PRL-u, to
były studia zarezerwowane dla nomenklatury komunistycznej i dla dzieci z
powiązaniami w reżimowym sądownictwie, prokuraturze i adwokaturze.
Każdy maturzysta o tym dobrze wiedział.
Bracia Kaczyńscy, po studiach w reżimowej PRL, otrzymali etaty na
reżimowych uczelniach, a następnie, w dość dziwnych okolicznościach,
mogli obronić doktoraty. Wielu nauczycieli akademickich, którzy mieli
okazję zapoznać się z ich pracami doktorskimi, wyrażali duże wątpliwości
co do ich merytorycznej zawartości, nie wspominając o tym, że w jednej z
nich odwoływano się do koncepcji prawa pracy W.I.Lenina. Jakoś dziwnym
trafem, po zainstalowaniu PiS u władzy, dostęp do ww dzieł naukowych w
archiwach uczelni (mn.na UW) został wstrzymany.
Te okoliczności, które są mało znane w szczególności dla młodego
pokolenia, winny być wyjaśnione przez historyków IPN, na takich samych
zasadach, jak przeszłość Lecha Wałęsy. Należałoby przy tym dopilnować,
aby zajęli się tym tematem rzetelni historycy, a nie polityczni
aktywiści pisowscy pod przykryciem IPN-u. Powinni oni także wyjaśnić,
jakie materiały, dotyczące Jarosława K., zebrała SB podczas akcji
Hiacynt. Być może, prezes PiS-u prowadził podziemną walkę z
komunistami w czasach stanu wojennego, czego mu brakuje w życiorysie?
Tak samo jak tzw historycy z IPN, oraz niektórzy księża i biskupi Kościoła R-K, w obecnej kampanii przedwyborczej, popierający Jarosława Kaczyńskiego i PiS, głęboko wierzę w tezę, że prawda nas wyzwoli. Ciekaw jestem, czy dożyję czasów, gdy prawda wyzwoli Jarosława Kaczyńskiegooraz jego licznych zwolenników. Czego im życzę z całego serca, kierując się chrześcijańskim miłosierdziem.
sobota, 01 października 2011, niss26an49
