W kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi w 2005 roku, polskie media miały zlecenie na Cimoszewicza. We współpracy z niektórymi politykami z PO (Brochwicz, Miodowicz) rozpętały prawdziwe polowanie na kandydata na prezydenta, Włodzimierza Cimoszewicza, który mógł zagrozić kandydatom prawicowym: Lechowi Kaczyńskiemu i Donaldowi Tuskowi. Posłużono się przy tym sfałszowanymi dokumentami przez niejaką panią Jarucką, co potwierdził sąd w wyroku skazującym tę polityczną oszustkę. Na razie nie wiadomo, czy działała na zlecenie. Znane są nazwiska dziennikarzy, którzy na szpicy brali udział w tej nagonce. Dalej brylują w niektórych stacjach TV, a nawet zapraszają Cimoszewicza, jako komentatora.
Obecna kampania w mediach, prowadzona przeciwko rządowi Donalda Tuska i PO jest podobna do tej z 2005 roku. Zmienili się, jak mniemam, zleceniodawcy oraz częściowo wykonawcy.
Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:"";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}
Bowiem oprócz zawsze dyspozycyjnych żurnalistów, w
kampanię zaangażowali się niektórzy politycy i ekonomiści, których łączą trzy
rzeczy: ostro występują przeciwko decyzji rządu o ograniczeniu składki
przekazywanej do OFE; w przeszłości czerpali wymierne i niemałe korzyści
materialne, zasiadając w radach nadzorczych banków i PTE, w których interesy
bije omawiana decyzja rządu Tuska; o swoich związkach z OFE nie wspominają, tym
bardziej wskazują na to, iż obce im są podstawowe zasady etyki w biznesie.
Polskie media, przypuszczając brutalny atak na Tuska z powodu ww. decyzji
rządu, nie występują tutaj w interesie publicznym, jakkolwiek głośno o tym trąbią.
Obawiają się, i słusznie, iż jak wyschnie źródełko finansowania reklam w
mediach, opłacanych przez zagraniczne instytucje finansowe, zostaną
uszczuplone, i to znacznie, ich przychody. Choć o tym nie mówią, to wiadomo, iż
broniąc OFE, występują przede wszystkim także w swoim interesie, a nie w
interesie polskiego przyszłego emeryta. W 2008 roku, kiedy wprowadzano w życie
ustawę o emeryturach kapitałowych, która całkowicie zmieniała zasady wypłaty
emerytur z OFE oraz zasady ich dziedziczenia, nikt z obecnych obrońców OFE w
mediach ani żaden liczący się ekonomista nie zaprotestował. Bo ustawa ta, choć
zmieniała niekorzystnie dla przyszłych emerytów założenia reformy z 1999 roku,
nie dotykała interesów OFE składki dalej szły na konta OFE w niezmienionej
wysokości. A teraz, to co innego. Chcą zmniejszyć składki dla OFE. Dlatego
protestują. Obecną kampanię medialną trafnie scharakteryzował poseł z PO, Adam
Szejnfeld:
- Jesteśmy na ostatniej prostej, a nie na zakręcie. To,
co ostatnio obserwujemy nazywa się "huzia na Józia", czy
"wszyscy na jednego". Wszyscy łapią się każdej okazji, każdej
sposobności, by "przyłożyć", by krytykować PO. Tak się dzieje nawet w
sprawach, w których należałoby podjąć konstruktywną współpracę, a nie
rywalizację w kategoriach "wojny polsko polskiej". My, Platforma
Obywatelska, nie jesteśmy więc na żadnym zakręcie, ale odwrotnie, jesteśmy na
ostatniej prostej w drodze do wyborczej mety. Wszyscy ścigają się z nami, a nie
jak zwykle, wszyscy ze wszystkimi - powiedział w rozmowie z Onet.pl.
Media zrobiły wielką wrzawę z wypowiedzi posła Węgrzyna.
Nagłośniono jego głupawą, niby dowcipną wypowiedź na korytarzu sejmowym.Takie,
wątpliwej wartości dowcipy, pojawiają się codziennie w publicznych
wystąpieniach prezesa Kaczyńskiego, posłów Hofmana, Kempy czy też Kłopotka, a
także i wielu innych. Nikt jednak nie robi z tego afery. A pani Pochanke z TVN24 nazwała posła Węgrzyna
głupkiem. O ile dobrze pamiętam, to w 2005 roku była też bardzo aktywna w
kampanii przeciwko Cimoszewiczowi. Jakkolwiek poseł Węgrzyn
"przytoczył" prostacki żart, ale nie jest to powód, aby dziennikarz
zachowywał się w tak prostacki sposób, używając wyzwisk. Stacja TV to nie jest
magiel.
Podobnie gorliwie media potraktowały drobną wpadkę
prezydenta Komorowskiego, kiedy to, widocznie przez nieuwagę, co czasem się
może zdarzyć, usiadł na fotelu zanim zdążyła to zrobić kanclerz Niemiec, pani
Angela Merkel. Mogę to tak skomentować: prezydent Komorowski, jak do tej pory,
wstydu Polsce nie przynosi. Nie chodzi chwiejnym krokiem po schodach, nie robi
głupawych min, nie wyzywa dziennikarzy od stokrotek i małp w czerwonym,
nie sprawia wrażenia wesołka, mogącego być pod wpływem pewnych środków, jak to
swego czasu bywało w Brukseli i Katyniu z jego poprzednikami. A z drugiej
strony trzeba się przyjrzeć, jak są przygotowani i jak pracują specjaliści od
protokołu dyplomatycznego w Kancelarii Prezydenta i w MSZ. Tu nie może być
bylejakości w pracy.
Kampania przeciwko rządowi Tuska, w której tak ochoczo biorą
udział zwolennicy status quo dla OFE, może dla nich przynieść korzyści tylko
krótkoterminowe. Bo jeśli doprowadzi ona do powrotu narodowych katolików z PiS
i PJN do władzy, to później, nie będzie w Polsce żadnych OFE, nałożony zostanie
podatek bankowy i część banków zagranicznych w Polsce może zostać znacjonalizowana.
Czyli może być jeszcze gorzej, niż na Węgrzech za Orbana.
Ale, póki co, to ma on ponad 60% poparcia społecznego na Węgrzech. Myślę, że
jeśli PO nie wycofa się z reformy OFE i pogłębi je, w celu dalszego
ograniczenia deficytu budżetowego, to rząd Tuska może mieć, co najmniej 40% w
następnych wyborach. Wygrywają ci, co nie pękają. Cimoszewicz w 2005 przegrał
dał się zaszczuć medialnym hienom.Tusk może z tej lekcji wyciągnąć wnioski.
Kto ma rozum i pamięć - ten ani teraz, ani później nie
zagłosuje na Jarosława Kaczyńskiego, człowieka, któremu władza potrzebna jest tylko
po to, aby mścić się za brata" i dokończyć porachunki, które zaczął w
2005r.
niedziela, 13 lutego 2011, niss26an49