O systemie opieki zdrowotnej w Polsce oraz o jej wzorcu z służby zdrowia z Singapuru.
W Ogólnopolskiej Gazecie PO z lutego 2011 roku, w artykule pt. Najciekawiej w Singapurze, posłanka z PO, Joanna Mucha, podjęła próbę analizy sposobów na reformę służby zdrowia w Polsce. Dotąd, znana była głównie z niezbyt pogłębionych wystąpień PR-owskich w wielu stacjach TV na różne tematy. Dlatego z wielkim zainteresowaniem przeczytałem wywody posłanki w piśmie partyjnym, mającym zaświadczyć o jej dogłębnej znajomości służby zdrowia w Polsce.
Normal
0
21
false
false
false
MicrosoftInternetExplorer4
/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:"";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:"Times New Roman";
mso-ansi-language:#0400;
mso-fareast-language:#0400;
mso-bidi-language:#0400;}
Analizując zagraniczne wzorce organizacji
służby zdrowia, pani posłanka tak oto charakteryzuje działanie owej służby w
Niemczech: W Europie są dwa
systemy traktowane jako wzorcowe. System Bismarcka, w którym mamy kasy chorych,
działa w Niemczech. Jestem ubezpieczony korzystam ze świadczeń. My kasy
chorych zlikwidowaliśmy, ale wciąż udajemy, że mamy ten system. Drugi to
angielski system Beveridge a, gdzie pieniądze idą po prostu do budżetu i z budżetu
są wypłacane na świadczenia. Ubezpieczony jest każdy, kto jest obywatelem. W
Polsce mamy de facto mieszankę tych dwóch
systemów, ale ze wskazaniem na system angielski. Bo poza tym, że pieniądz na świadczenia
zdrowotne jest zaznaczony jako składka zdrowotna to ubezpieczeni są wszyscy .
Zaiste, głębokie przemyślenia, warte do upowszechnienia w
Niemczech i U.K., ale chyba w tamtejszych kabaretach. Warto byłoby, aby pani
posłanka dokładnie zapoznała się, jak działa służba zdrowia w ww krajach. Bo z
mojej wiedzy wynika, że daleko lepiej niż w Polsce, szczególnie niemiecka
służba zdrowia. A niemieckie kasy chorych zostały dawno zreformowane i polskie
wzory organizacyjne nijak nie przystają do niemieckich. Ale posłanka Mucha przedstawiła potem wzór godny do naśladowania w
Polsce wywodzący się z Singapuru. Pomyślałem sobie, że całkiem niezła
perspektywa dla niektórych posłów z komisji zdrowia i dla urzędników z NFZ, aby
udać się w podróże służbowe dla studiowania doświadczeń służby zdrowia w
Singapurze. Oczywiście, że na koszt podatnika. Bo Niemcy i Wielka Brytania lub
Holandia to za blisko.
W dalszej części swego wywiadu posłanka Mucha ujawnia dalsze
swoje, odkrywcze przemyślenia.
Pytanie:..Teraz np. w związku z limitami mieszkańcy Warszawy na operację usunięcia
zaćmy jeżdżą do Kalisza.
To kolejny przykład braku i zarazem potrzeby monitoringu. Znam dyrektora szpitala, który jest w stanie załatwić sobie w NFZ kontrakt na wykonywanie operacji biodra na tak wysokim poziomie, że nie może go przerobić. W związku
z tym zamierza zwozić ludzi z domu
spokojnej starości, bo tam właściwie każdy
kwalifikuje się na operację
biodra. Tylko jaki jest sens wykonywania
takiej operacji u 85-latka, który nie
chodzi i nie będzie chodzić, bo się nie
zrehabilituje? Nie chciałabym wyjść na kogoś, kto w czambuł potępia polskich lekarzy. Są wspaniali, ale system niestety skłania do poszukiwania nieetycznych rozwiązań.
I dalej :Pytanie
Jeszcze raz zapytam o system singapurski, on się wydaje odpowiedzią na większość bolączek polskiej służby zdrowia. Skąd założenie, że ludzie go nie zechcą?
Moim zdaniem jest nie do wprowadzenia w Polsce. On ma
bardzo wiele wrażliwych
miejsc. Np. starsi ludzie przyzwyczajeni do
traktowania wizyty u lekarza co dwa
tygodnie jako rozrywki.
I nie da się wyłączyć starszych
pań?
Dlatego mówię o pilotażu dla kilkudziesięciu tysięcy ludzi. I to byłoby bardzo ciekawe, ale i dramatycznie trudne, bo trzeba by było obniżyć im składkę zdrowotną tak, aby część środków lokowali sami na swoich kontach ubezpieczeniowych. To nie jest łatwe. itd.
Polecam
link http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80271,9063878.html?i=1 do zapoznania się z całością wywiadu posłanki, jak ktoś chce się
dalej poweselić. Ale mi się zrobiło nie całkiem wesoło. Bo zrozumiałem
dlaczego, w Polsce są lekarze pierwszego kontaktu, zamiast lekarzy rodzinnych,
jak np. w Holandii. Zrozumiałem, dlaczego w Polsce, lekarze pierwszego kontaktu
unikają skierowań pacjentów na badania kontrolne i profilaktyczne, bo to jest
płacone z puli ich pieniędzy, które otrzymują z NFZ . I zrozumiałem też dlaczego, w moim mieście Poznaniu, który aspirował
do miana europejskiej stolicy kultury, dwa lata temu odmówiono mi przyjęcia
na badania profilaktyczne chorób serca. Powiedziano
mi, iż jestem za stary, bo skończyłem 55 lat. Niech się choć pocieszą staruszki
85 letnie, o ile czytają Internet, aby
podziwiać mądrość przemyśleń posłanki Joanny Muchy.
poniedziałek, 07 lutego 2011, niss26an49