dzisiaj mijają dwa miesiące od ostatniego spotkania z Ł. i nic się nie zmieniło... minęło 62 dni, ale mnie nic nie minęło... wciąż wołam Jego imię ze wszytskich stron... ale tylko cisza odpowiada mi...
.... i nic. jestem zmęczona , trochę bardziej nerwowa ,
coraz bardziej milcząca ..... ..... a Jego wciąż nie ma! trudno żyć bez powietrza ....
środa, 02 maja 2007, perfectly.insane