znalazłam nowy sposób na szybkie zakończenie rozmów w stylu - czy jest pani zainteresowana naszym doradztwem finansowym? mówię: nie, dziękuję, mój mąż jest doradcą finansowym. nieźle zbija z tropu!
można też poczekać, aż dzwoniący wyprztyka się z argumentów. kiedy namawia cię na pożyczkę lub kredyt, na podsuwane porpozycje niezmiennie, jednostaje odpowiadasz: nie, nie myślę o nowym mieszkaniu / domu / samochodzie / wycieczce . kiedy w końcu słyszysz: a le na pewno ma pani jakieś niezrealizowane marzenie! , mówisz: właśnie ostatnie zrealizowałam , troszkę się pan spóźnił.
tyle że pierwsza metoda jest szybsza, druga raczej na takie dni, kiedy mamy ochotę się poznęcać.
słucham? czy potrzebuję pożyczki? nie, dziękuję, potrzebuję służby. nie chciałaby pani zmienić pracy na lepszą?
piątek, 13 stycznia 2012, tiferet