Patrząc przez pryzmat pracy w firmie ubezpieczeniowej na światowy kryzys finansowy dochodzę do wniosku, że polskie przedsiębiorstwa powoli zaczynają się obawiać, że może on dotrzeć również na ich podwórko. Przejawia się to głównie poprzez zainteresowanie zabezpieczeniem swoich translacji z odroczoną płatności z krajowymi oraz zagranicznymi kontrahentami...
Patrząc przez pryzmat pracy w firmie ubezpieczeniowej na światowy kryzys finansowy dochodzę do wniosku, że polskie przedsiębiorstwa powoli zaczynają się obawiać, że może on dotrzeć również na ich podwórko. Przejawia się to głównie poprzez zainteresowanie zabezpieczeniem swoich translacji z odroczoną płatności z krajowymi oraz zagranicznymi kontrahentami.
Firmy obawiają się, że ich należności nie będą regulowane terminowo, bądź wcale. Dla niektórych firm jest to "być albo nie być" w branży. Czasami jedna nieudana transakcja (brak zapłaty, bankructwo, duża zwłoka klienta) może zachwiać płynnością finansową przedsiębiorstwa lub nawet doprowadzić do poważniejszych skutków. Przyczyną nie regulowania należności może być odmowa udzielania kredytów przez banki kontrahentom. Innym powodem może być spadek zamówień wywołany strachem przed kryzysem. Nie dotyczy to wyłącznie obaw handlu z krajami zza wschodniej granicy, które uchodzą za kraje podwyższonego ryzyka, ale również handlu z klientami z UE i innych krajów rozwiniętych (w tym z Polski). Skutkiem tych obaw firmy dalej udzielają kredytu kupieckiego (odroczony termin płatności) ale już z większą ostrożnością bądź uzależniają sprzedaż od zapłaty w gotówce lub przedpłaty. Wiąże się to oczywista z mniejszą konkurencyjnością na rynku, ale eliminuje ryzyko braku zapłaty. Czy jest to korzystne dla firmy? Na to pytanie każdy przedsiębiorca musi odpowiedzieć sobie sam. Na szczęście w dłuższej perspektywie właściciele polskich firmy są raczej optymistami i wierzą, że kryzys nie przyniesie tyle złego ile się mu przypisuje. Dlaczego dopiero widmo kryzysu, który może spowodować brak zapłaty za towar bądź usługę mobilizuje do zabezpieczania się ?! Oszczędność? Brak wyobraźni? A może po prostu "jak jest dobrze to jest dobrze, jak będzie źle to będziemy się martwić". IMHO warto zmienić takie podejście.
środa, 22 października 2008, kooll