Dodał mnie czas jakiś temu pan Jacek Gadzinowski do znajomych na FB. I się zaczęło.
Dodał raz. Zaakceptowałam. Najwyraźniej zrobił porządek w znajomych i wywalił, bo tydzień później, znów zaprosił - sweet.
A potem akcja wrony. Sugestię, że pewnie chciałabym zostać fanką wron dostałam od J.G. dokładnie 6 razy. Dokładnie tyle razy ignorowałam. I dziś nadeszła po raz 7.
Ja rozumiem, że do może do 3 razy sztuka, że ja blondynka i trzeba kilka razy powtórzyć, że czasem się zapki kasują przypadkiem, że zapomniał, że już dodał - ale faken 7 razy?
Udało się Jackowi jedno - brand awareness blogaska wrony - blog dla ambitnych kobiet (co za claim, swoją drogą) osiągnął u mnie po tych zabiegach poziom niesamowity. Czuję się wręcz względnie uwarunkowana. Nazwa serwisu automatczynie wyzwala reakcję "Ignoruj".
Brawo - jeszcze nigdy reklama tak bardzo na mnie nie zadziałała, Panie Jacku - szacun.
Aha, proszę się nie fatygować, sama się skreślę z listy znajomych.
________
nienawidzę ludzi, świata i marketingu szeptanego (sic!)
czwartek, 22 października 2009, myslawka