czyli 100 lat dla Hanny Róży
2 stycznia nasza córka skończyła 6 lat. O rety, ale ten czas pędzi dopiero co była kochanym i uroczym maleństwem, a teraz? Nadal jest kochana , ale charakterek ma po mamie niestety:) mało uroczy.
Akurat tak się urodziła, że nigdy dotąd nie obchodziła urodzin w domu, bo nas zazwyczaj nie ma w nim, jesteśmy w rozjazdach poświąteczno-sylwestrowych. W tym roku nie inaczej, świętowaliśmy w Gliwicach, choć goście się nieco zmienili. Zamiast rodzinnego zjazdu, odwiedzili nas przyjaciele z Krakowa ze swoimi dziećmi. Choć niestety pogoda zrobiła nam przykrą niespodziankę, a mianowicie śniegu zabrakło, choć już, już był to, ale i tak było wesoło i radośnie. Był tort z 6 świeczkami, zdmuchnęła je jednym dmuchem, odśpiewaliśmy 100lat i oczywiście były prezenty. Przygotowaliśmy dla dzieci też małe, spontaniczne atrakcje np: zjadanie pierników wiszących na prawdziwej, kłującej choince bez używania rąk, śmiechu było dużo- wygrał Jaś.

Jednym z prezentów od Dzieciątka dla Hani był teatrzyk z pacynkami i konsolą umożliwiającą podkład muzyczny, fantastyczna zabawa nie tylko dla dzieci. Spodobało się nam to bardzo i właśnie, gdy goście nas odwiedzili zaprezentowaliśmy im mały spektakl o zaczarowanej królewnie.
Zupełnie inaczej wygląda przedstawienie, kiedy słychać odgłosy pędzącego rycerza na koniu, śpiew ptaków w lesie, wycie wilków, ryk lwa czy też zbliżającą się czarownicę, a potem rozpaczliwy krzyk królewny i uspakajające dźwięki czarodziejskiej różdżki. Król może być smutny albo tańczyć walca, słychać dzwony kościelne kiedy młodzi biorą ślub, a potem muzykę weselną. A na koniec oczywiście wiwaty i brawa widzów (gdyby jednak ci prawdziwi widzowie nie zechcieli bić braw). Możliwość konfiguracji niczym nieograniczona, kwestia wyobraźni. Urodziny się udały, dzieci dużo się wspólnie bawiły. Jubilatka zadowolona, a to najważniejsze.
W Brukseli Hania zaniosła ciasto urodzinowe do przedszkola, bo taki jest zwyczaj. Tam też dmuchała świeczki i otrzymała koronę urodzinową z życzeniami, którą mogła nosić cały dzień by każdy widział, że to jej świąteczny dzień i w tej koronie wracała do domu i paradowała w niej, aż do wieczora.
Karol pozazdrościł siostrze korony i sam ubrał swoją.
środa, 06 stycznia 2010, myczkowscy