... gdyż nie sądzę, by ktoś jeszcze zdecydował się go rozwiązać. Poniżej przedstawiam statystyki Waszych odpowiedzi oraz rozwiązania. Laureaci pierwszych trzech miejsc otrzymują wirtualny dyplom ;) O ile będę w stanie coś takiego zmajstrować, to pojawi się on tu już wkrótce, a jeśli nie, to pozostanie mi tylko pogratulować Wam słownie ;) I jeszcze mam wielką prośbę, o ile to możliwe. Czterech uczestników (uczestniczek?) testu (levizna, agga, koljia, Maja) kompletnie nie kojarzę. Przy czym dość wysokie wyniki trzech pierwszych osób (niemal wszystkie odpowiedzi przynajmniej częściowo trafione) wskazują na to, że możemy się skądś znać - chyba że to ktoś z pozostałych, którzy podpisali się swoimi zwykłymi nickami, kto miał dwa lub trzy podejścia :) Jeśli to nie jest jakiś problem, to bardzo proszę, ujawnijcie się, choćby na priva (np. na adres moonlit_place@gazeta.pl), gdyż zżera mnie ciekawość, kim jesteście i czy rzeczywiście się znamy :)
A oto odpowiedzi:
Co zawsze chciałam zrobić, a boję się nawet spróbować (więcej niż 1 odpowiedź punktowana)
- skoczyć na bungee- 17%
- iść na kurs tańca- 42%
- malować- 17% - 5 pkt.
- nauczyć się dobrze drugiego języka obcego- 17% - 2 pkt.
- wziąć udział w konkursie recytatorskim- 8%
Zastanawia mnie niezwykła popularność tej odpowiedzi o kursie tańca - a myślałam, że na tę zmyłkę nikt się nie nabierze :) Od razu na wstępie można było wykluczyć odpowiedzi wymagające wysiłku fizycznego bądź publicznych wystąpień, gdyż do takich rzeczy podchodzę nie na zasadzie "chciałabym, a boję się", tylko na zasadzie "nie lubię i nie chcę". Co do odpowiedzi prawidłowych - podobno kiedyś nieźle rysowałam i malowałam, ale to było dawno temu w podstawówce ;) Nawet był moment, gdy rozważałam pójście do liceum plastycznego... Co jakiś czas przychodzi mi do głowy, że warto by do tego wrócić, ale boję się, że po tak długiej przerwie popełnię jakiś haniebny bohomaz, którego bedzie mi wstyd przed samą sobą... Drugiego języka też chciałabym się nauczyć; nie wiem czy powtórzyć i dopracować ten, który już miałam w szkole w bardzo podstawowym zakresie (niemiecki), czy zacząć od zera coś zupełnie nowego, np. hiszpański lub francuski. Też podchodzę do tego trochę jak pies do jeża, ale nie dlatego, że mogę nie być w stanie się nauczyć (bo wiem, ze jeśli wystarczająo będę chciała, to będę w stanie :)), tylko mogę nie dać rady pod względem czasowym i finansowym. Tak czy inaczej - sprawa do przemyślenia.
Z poniższych stacji radiowych słucham jedynie:
- RMF- 8%
- Radiostacji- 8%
- Programu 2 PR- 0%
- Trójki- 75% - 5 pkt.
- w ogóle nie słucham radia- 8%
Parę razy ubolewałam na różnych swoich blogach, że obecna Trójka to nie to, co kiedyś - niemniej jednak tylko tam, spośród dostępnych w Olsztynie stacji, pojawia się muzyka, którą lubię.
Najczęściej czytam ostatnio (co nie znaczy, że najczęściej w ogóle):
- poradniki psychologiczne- 75% - 5 pkt.
- klasykę literatury światowej- 8%
- literaturę fachową- 17%
Nietrudno to było wywnioskować po treści moich ostatnich notek :) Tak normalnie to czytam wszystkie wymienione kategorie, plus jeszcze parę innych, ale ostatnio akurat wzięło mnie na grzebanie się w swoim wnętrzu, poznawanie siebie i rozliczanie się z różnymi przeszłymi sytuacjami. Przy okazji - czy moglibyście mi coś polecić? Coś sensownego, przystępnego i rzetelnego, żeby nie zrobiło mi wody z mózgu i żebym na podstawie tego nie zdiagnozowała siebie samej jako ciężko chorej psychicznie? ;)
Boję się (kilka odp. punktowanych w zależności od poziomu strachu):
- pająków- 8%
- wysokości- 8% - 2 pkt.
- publicznych wystąpień- 67% - 5 pkt.
- ciasnych, zamkniętych pomieszczeń- 17% - 2 pkt.
- myszy- 0%
Stąd wiadomo, dlaczego nie mogłabym i nie chciałabym wystąpić w konkursie recytatorskim ;) I to był dla mnie największy problem, gdy z konieczności musiałam zacząć uczyć angielskiego - zwłaszcza że uczniowie bynajmniej nie ułatwiali mi zadania swoim zachowaniem... Teraz nieco opanowałam to uczucie paniki, ale nadal nie czuję się pewnie w takich sytuacjach. Jeszcze dwie odpowiedzi punktowane, gdyż w niektórych sytuacjach miewam objawy lęku wysokości i klaustrofobii. Np. gdy znajduję się gdzieś wysoko, na balkonie itp. wolę się nie opierać o barierkę, gdyż mam dziwny lęk, że ta barierka się zaraz oderwie, a ja wraz z nią polecę w dół, nawet jeśli wygląda na stabilną. Nie boję się wind ani innych małych pomieszczeń, ale nigdy nie byłabym w stanie przecisnąć się przez żaden ciasny, wąski tunel - a nieraz śniło mi się, że musiałam i zakwalifikowałabym takie sny do najgorszych koszmarów... Nie mogę nawet wkładać swetrów z ciasnymi golfami :>
Z poniższych nie jadam bądź nie pijam:
- mleka- 50% - 5 pkt.
- mięsa- 8%
- słodyczy- 17%
- kawy- 25%
Wegetarianką nie jestem i nie planuję zostać. Słodycze, zwłaszcza mleczna czekolada i żelki, to jeden z moich nałogów i nie mam zamiaru poddać się odwykowi :) Kto był ze mną na kawie, ten wie, że pijam :) Natomiast od dzieciństwa mam uraz do mleka, szczególnie gotowanego - mdli mnie od samego zapachu. A jeszcze kożuchy - bleeee... Mleko w postaci płynnej (bo sery i jogurty to jak najbardziej) jestem w stanie przyswoić jedynie w kawie ;)
W kwestii wzroku, okularów itp.:
- noszę okulary- 0%
- noszę soczewki- 8%
- mam dobry wzrok, który nie potrzebuje korekty- 33%
- powinnam nosić, a nie noszę przez próżność ;)- 58% - 5 pkt.
Zgadza się - mam pewną wadę wzroku na jedno oko, ale nie mogę się przekonać do okularów. Jako młodsza nastolatka przez jakiś czas byłam okularnicą i miałam kompleksy, gdyż uważalam, że przypominam Natalkę Kukulską z czasów Puszka Okruszka ;) Teraz też mi nie do twarzy, nawet w przeciwsłonecznych. Jak na razie brak wspomagania wzroku mi nie przeszkadza, zwłaszcza że wada jest niewielka - póki widzę, co czytam, problem nie jest palący ;)
Mój typ sylwetki:
- chudzielec- 0%
- średnia- 83% - 5 pkt.
- puszysta- 17%
Kto widział, czy to na żywo, czy na zdjęciu, ten wie :) Nadwagi nie miałam w żadnym momencie życia, choć pisałam tu kiedyś o skłonności do "zajadania problemów". Czasem chciałabym być chudzielcem, choć nie Miss Anoreksja ;)
Nigdy nie uczyłam się:
- angielskiego- 0%
- niemieckiego- 8%
- francuskiego- 58% - 5 pkt.
- rosyjskiego- 33%
Kwestia angielskiego oczywista, gdyż zajmuję się nim zawodowo. Niemiecki miałam cztery lata w ogólniaku, ale niewiele pamiętam - mogę tylko mówić o pewnej znajomości biernej, bo jestem w stanie czytać teksty ze słownikiem, sporo rozumiem z potocznych rozmów, ale sama ani be, ani me. Rosyjski miałam w podstawówce (chyba ostatni rocznik, który się załapał na obowiązkową naukę), ale z kolei pamiętam tylko litery.
Posiadany środek lokomocji:
- samochód- 8%
- rower- 25%
- autonogi :)- 67% - 5 pkt.
No, oczywiście :) Nie mam nawet prawa jazdy. Rower mialam wiele lat temu, ale ukradli...
Mogę żyć bez:
- miłości- 8%
- książek- 0%
- przyjaźni- 0%
- seksu- 75% - 5 pkt.
- słodyczy- 17%
Miłość i przyjaźń można wykluczyć na starcie, gdyż śmiem twierdzić, ze bez tego NIKT nie może żyć, nawet jeśli się do tego nie przyznaje. Już wspomniałam, że slodycze to jeden z moich nałogów, podobnie jak książki. A co do odpowiedzi jedynie słusznej, to odpowiadam na wszelkie uśmiechy i pytania w stylu: "A skąd Ty możesz to wiedzieć?" Otóż właśnie dopóki nie wiem, co tracę, mogę powiedzieć na sto procent, że mogę bez tego żyć - w końcu już tyle lat przeżyłam, nieprawdaż? A nie wiem, co by było, gdybym się przekonała ;)
W mieszkaniu nie mam:
- lodówki- 8%
- pralki- 8% - 5 pkt.
- telewizora- 50%
- balkonu- 33%
Też ciekawe, skąd wzięliście brak telewizora. Jest dość stary, rzadko używany, ale istnieje :) Balkon to prawie jak pół balkonu, bo malutki, ale też jest. Natomiast nie mam tak podstawowego sprzętu jak pralka i ciuchy piorę ręcznie, ewentualnie latam z praniem do mamy, która wspomniany sprzęt posiada.
Z poniższych zwierząt najbardziej lubię:
- psy- 17%
- konie- 8%
- koty- 75% - 5 pkt.
- rybki- 0%
Nawet na poprzednim blogu zamieściłam kilka zdjęć swojego mruczącego kociego stworzenia :) Psów nie znam na tyle, by mieć porównanie, a koni nie znam w ogóle. Na rybki czasem lubię popatrzeć u kogoś, ale wolę zwierzaki, z którymi jest jakiś kontakt.
niedziela, 14 maja 2006, moonlit_place