Właściwie kilka słów na zakończenie roku. Każdego roku możemy sobie uświadomić, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od liczb i odliczania czasu. Znów coś przemija, a większość z nas odczuwa kulturowy przymus zabawy i szaleństwa. W sumie dziwne cieszymy się, że przeminęło jedno, a nadchodzi inne. A to tylko liczba. Kolejna. I zawsze życzymy sobie, aby to, co nadejdzie, było o wiele lepsze, niż to, co odeszło. I nowe. Nowe, nowe, ciągle nowe. Przy okazji Sylwestra, który świętować hucznie odczuwamy przymus, warto zacytować słowa Krętacza do Piołuna, czyli niezawodne Listy starego diabła. Większość współcześnie odczuwa bowiem nie pragnienie nowości, tylko wieczny głód zmiany. Może na pierwszy rzut oka nie widać różnicy, ale Krętacz wyjaśnia to bardzo dokładnie. Zmiana jest bowiem tym, czym obdarowuje nas Stwórca: pewną przerwą w tym, co jest niezmienne, chwilowym wytrąceniem nas z rytmu i powtarzalności, które stanowią podstawę naszej egzystencji. Nie może ona być jednak traktowana jako cel sam w sobie. Współczesny człowiek zatracił jednak odczuwanie naturalnej przyjemności jaka płynie z niezmienności, tym bardziej więc nie czuje przyjemności płynącej ze zmiany, ponieważ wyolbrzymia jej znaczenie. Głód nowości bowiem, który stanowi cel sam w sobie, prowadzi do utożsamienia zmiany z poprawą egzystencji. Nowe znaczy lepsze. Co z tego wynika? Zmniejsza się przyjemność, a zwiększa samo pragnienie. I tak bez końca
Człowiek jest niestety taką istotą, którą cechuje życie tym, co ma nadejść, a nie tym, co jest teraz. Modlitwa medytacyjna służy temu, aby odrzucić to, co ma nadejść. Istotą duchowego życia człowieka nie jest bowiem, jak chcieliby niektórzy, postęp i rozwój, ale przede wszystkim odkrycie, że się jest. Tak po prostu. Że życie składa się z chwil, momentów, które teraz SĄ, a nie BĘDĄ. Jeśli ciągle myślimy o tym, co nastąpi, nigdy nie odkryjemy Boga w sobie samych. Medytacja pozwala nam się zatrzymać i chociaż przez chwilę być. I powtarzać ciągle to samo słowo. Najważniejsza jest stagnacja i niezmienność. Przecież oddychamy wciąż tak samo. Prowadzi to do odkrycia, że to, co powtarzalne służy poczuciu, że człowiek jest, a nie, że był lub będzie. To człowiek bowiem, a nie Bóg, istnieje w idiotycznej pętli czasu. On Jest, który Jest. My byliśmy, jesteśmy i będziemy jeszcze przez chwilę. Największą sztuką zatem, jest uświadomić sobie, że, podobnie jak On, jesteśmy
I tego właśnie życzę sobie i wszystkim w ten niby szczególny, a jednak całkiem zwyczajny dzień roku. Aby zatrzymać na chwilę pętlę czasu
sobota, 31 grudnia 2011, ingella