chciałabym ofiarować coś, czym mógłbyś cieszyć się każdego dnia, o każdej godzinie, w każdej chwili... pragnę, by tych kilka stron choć po części ukazało Ci ogrom mojego uczucia. Dziwny to sposób, ale i my jesteśmy dziwni, nie uważasz
trudno mi uwierzyć, że to już tyle lat, że to było tak dawno.
wciąż siedzę w pustce pozostałej po Tobie i chociaż wlewam ciągle nowe, to ogrom tego miejsca jest nie do wypełnienia.
Czasem wstaje i przechadzam się po niej jak po swoich włościach. Podlewam rośliny i dogląduje swoich skarbów. Zwykle wycieram kurze ze starych portretów, układam listy a potem szukam nowych, chwilę temu niepamiętanych wspomnień.
Uwielbiam te listy.
Uwielbiałem je dostawać, czytać i czekać na następny. Każde słowo, każdą stronę, nawet pismo. Języki igreków i efy... i te zawijasy przy pierwszej literze, które wydawały mi się takie dziecinne. Mówiłem Ci jak ważne dla mnie były te listy? Nie potrafię ująć słów by były tak prawdziwe i nie potrafię zapisać strony bez rozmazanego atramentu.
wtorek, 21 lutego 2012, bogumily