Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Komentujesz wpis:

Od papieża do Bobuli

Autor:
Zapamiętaj Jeżeli się nie zalogujesz, przy twoim komentarzu pokaże się numer IP. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

Gość: jagen@poczta.onet.pl, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Doczytałem właśnie do połowy Generalię Bobuli i muszę powiedzieć doświadczyłem czegoś dziś rzadko doświadczalnego się w nauce:
elegancji i odwagi.

Elegancji dedukcji. Odwagi wytknięcia błędów naukowcom uznanym za niepodważalnych. Gdyby Bobula nie kosił znanych naukowców jak snopków i nie beształ ich kreatywnego wkładu tudzież blablania w konsens zwany dziś nauką, żeby za chwilę zapożyczyć z ich osiągnięć, z pewnością byłby popularnym autorem. Chociaż Bobula w sensie duchowym i ludzkim nie wydaje mi się dużo piękniejszy ani ciekawszy od większościowego mieszkańca planety, w aspekcie naukowym jest ciekawy. Odzwierciedla niektóre problemy mijania się nauki z prawdą, określa pierwszeństwo poznawcze wobec prywaty naukowca oraz nawet pierwszeństwo odpowiedzialności za dobre i kompletne prawa fizyczne wobec łatwego pójścia na rękę eklektycznym obserwacjom eksperymentalnym tzw. odczepnego ze świata materii. Według moich standardów E. Bobula jest prawdziwym naukowcem. Popieram jego apel o jednozdaniowe określenie swojego największego osiągnięcia.
Choć oczywiście mam swoje zastrzeżenia, swoje snopki, uważam, że dyskusja niemerytoryczna jak dzieje się wobec pana Bobuli jest nie na miejscu. Należy wykorzystać ten talent z dobrym, stymulującym, niekoniecznie ugodowym skutkiem dla nauki.

Ponadto bobulowe "panowie, stoimy przed ścianą!" ma sens. Praktycznie w każdej dziedzinie fizyki zostały poczynione takie nadużycia lub ujawniły się braki za sprawą postępu w ilości a nie jakości badań, że z trudem dziś możemy to coś jeszcze nazywać nauką fizyką, a nie pstrokatą wydmuszką.

Jednocześnie pamiętać, że wobec fałszu w nauce społeczeństwo jednostkowo i ogólnie może zrobić coś gorszego niż obalanie autorytetów nauki. Mianowicie może się odwrócić od skostniałej, fałszywej nauki i skazać ją na śmierć wg schematu przed którym Bobula przestrzega. Oczywiście w tym scenariuszu impas technologiczny jest ryzykiem największym. Ta, więc gdybym przyszło komu decydować czy przekwalifikować paru zamkniętych na idee nierobów czy np. pożegnać się z postępem technologicznym to bez dwu zdań wybrałby dla tych pierwszych wcześniejszą emeryturę.

Degeneracja tzw. świata naukowego jest oczywista, dotykalna. Biedacy których umiejętność eksploracji zjawisk została zastąpiona przez przystosowanie wobec przemysłu kariery naukowej irytują. Szczycą się przykładowo takim zapisem barketowym, czy innym przejawem przerostu formy nad treścią, choć nie zdają sobie sprawy, że ich taka radosna twórczość jest raczej przejawem niemocy, izolacjonizmu. Na takiej samej zasadzie jak slang dzieciarni blokowiska. To rozpacz, to nie nauka. Jeśli system nie uczy jak przykładowo ze zwykłej teorii komutacji obejść zasady zachowania energii, ale wręcz tego zabrania to nie mówimy tu o nauce, lecz o więzieniu światopoglądowym.

Bez poważania dla tego forum ludzi o zamkniętych umysłach, przypominającego bardziej gang na blokowisku niż naukową wyspę.

jagen, wynalazca darmowej energii

2011/01/23 12:37:39

Gość: galar, *.chello.pl

Wyjątkowo merytoryczna krytyka Bobuli. Nie ma to jak siła argumentów.
Na listę powinniście wciągnąć też np. Wegenera z jego dryfem kontynentów.....
..o sorry, przecież to sto lat temu, już nie zdołacie dołączyć do churu prześmiewców,
a szkoda jesteście utalentowani. Przez tyle lat można by uwalić w błocie wiele teorii.
Może dopiero życie nauczy was, że arogancja z ignorancją to zabójcza mieszanka.
Jeśli chcecie coś obalać czy obnażać używajcie rozumu a nie drwiny.

2009/12/28 16:35:14

Gość: natka, *.dynip.troja.mff.cuni.cz

"Zwracają się do autora niekiedy czytelnicy by przedstawił idee swej
teorii. Autor informuje, ze..." -- ejze, sami mu to piszecie, przyznajcie sie (-;
przeciez to jest jak z radiem Erewan... tylko to ustawiczne "No comments"
wyglada dosc zlowrogo... albo cenzura, albo brak odzewu...

2009/12/15 19:31:38

Gość: Gammon No.82, 217.17.44.*

Ależ dlaczego nie ma ani słowa o Genialnym Sedlaku? To ta sama gildia na oko.

2009/10/06 14:55:13

Gość: neuron, *.internetdsl.tpnet.pl

Rewelka jak stary był laborantem to syn nie podskoczy wyżej ciecia.
Jak gościa nie rozumiem to jego wina.
Jak poczepia się pod niego Trąbka to pewnie brak mu piątej klepki.

Gratuluję towarzysze
w adoracji siła narodu!

WSTYD DLA ROZUMU!

2009/09/10 11:15:53

drakaina

Heh. Obudziłaś we mnie falę wspomnień... Niejaki "Gienek Bobula" jest dla mnie ikoną dzieciństwa jako utrapienie taty i synonim oszołoma. A żeby było ciekawiej, znałam dobrze ojca EB, "pana Józia", niezwykle sympatycznego i skromnego człowieka, laboranta, z którym pracowała mama...

2007/07/16 12:41:50

zewszad_i_znikad

Może praca po prostu pochodzi z generatora? ;)

2007/05/19 23:23:39

anuszka_ha3.agh.edu.pl

:-)))

2007/05/15 21:40:15

bart_07

"E. Bobula przywrócił światu symetrię między dwoma rzeczywistościami"
Dziękujemy Ci towarzyszu ! Jesteśmy uratowani !

2007/05/14 23:32:04

meisner

Zgroza...

2007/05/13 14:24:23
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt