Wpadło w moje ręce grube tomisko o Czesławie Miłoszu. Może bardziej na czasie byłoby czytać teraz o Wisławie Szymborskiej, ale przecież biografia Czesława Miłosza Andrzeja Franaszka to wciąż nowy nabytek na rynku księgarskim. Symbolicznie ta książka znalazła się w moich rękach nie gdzie indziej, a właśnie w Wilnie, gdzie przecież w życiu poety wszystko się właściwie zaczęło, a na pewno to miasto ukształtowało jego świadomość intelektualisty. I z tym większym namaszczeniem wzięłam książkę do ręki, bo przecież została napisana przez człowieka, związanego z Krakowem, związanym z chlubnym Wydziałem Polonistyki, który dane było mi poznać.
Pierwsze trzy strony przeczytałam na próbę i od razu poczułam, że przenoszę się w czasie, a obrazy i ludzie zaczynają żyć. I widzę matkę Weronikę, i ich wędrówki za ojcem, i Szetejnie. Autor sprawnie wplata w tekst fragmenty poezji, zachęcając tym samym do analizy, do poszukiwań. Ile w tej poezji jest autobiograficznych wątków, a ile fikcji literackiej, którą posługiwać się nie powinno?
Jak dobrze rozumie się atmosferę Wilna Miłosza, będąc we współczesnym Wilnie. I choć Żydów już tu prawie nie ma, co na zawsze zamknęło piękną stronicę historii tego miasta, i choć ulice noszą już inne nazwy, a szkoła, którą ukończył Miłosz przeszła różne transformacje i dziś w wyniku połączenia z dwoma innymi szkołami, nosi imię Joachima Lelewela, to przecież wciąż chodzi się tymi samymi ulicami, a każde zdanie książki można na nowo odkrywać w miejscu, którego dotyczy. Żywa narracja wciąga w lekturę i sprawia, że strona za stroną idziemy za bohaterami, śledząc koleje losu Czesława Miłosza, jakże barwne koleje, których on sam przewidzieć nie mógł, mimo marzeń i snów. Może tylko jeden Oskar Miłosz coś przeczuwał.
Różne budził uczucia w różnych ludziach Czesław Miłosz. Jego biografia pomaga zrozumieć wybory, których dokonał i ten wielokulturowy świat, który go ukształtował na całe życie. Każdy człowiek jest odpowiedzialny za swoją drogę, a Miłosz szedł za głosem własnego serca, którego nikt inny nie mógł słyszeć i rozumieć. Widać słuchał dobrze, bo doszedł tam, gdzie mu było przeznaczone. I spełnił marzenia z młodości.
poniedziałek, 06 lutego 2012, litwin84