Demokracja równa się wolność? Pozornie tak. Będąc w USA, bądź co bądź symbolu demokracji, przekonałam się, że wolności tam jest mało i wolność jednostki kończy się tam, gdzie sięgają oczy drugiego człowieka. Śledczym jest drugi człowiek. Mówi się, że Komunizm ograniczał wolność. I owszem. Robił to jawne, z naiwną szczerością zaglądał w kąty każdego człowieka, więc się człowiek zbuntował. Ale Demokracja już taka naiwna nie jest. Demokracja współpracuje z Kapitalizmem i z matczyno-ojcowską troską tłumaczy obywatelom, że są wolni, że mogą mówić, co chcą, pisać co chcą, chodzić, gdzie chcą i robić, co chcą. Sielanka jednym słowem.
I już nie wszyscy muszą brać udział w pracach społecznych na rzecz ogółu. Teraz jedni mogą żyć w barakach, pić (w niektórych państwach w ramach opieki socjalnej - patrz pieniądze podatników) i właściwie byczyć się. Nie ma jak wolność! Niektórzy nie muszą uczestniczyć w pracach społecznych, teraz to się nazywa wolontariatem. Wolontariusze w szkołach, wolontariusze w Afryce, wolontariusze w muzeach, na uczelniach, w sklepach. Młodzi, chętni, pełni zapału przodownicy pracy w służbie ogółowi ludzkości. Pięknie i szlachetnie!
Ośmiogodzinny czas pracy? Ależ tak. Proszę bardzo. Wszystko zgodnie z kodeksem, ale kryzys mamy, cięcia w pracy, trzeba się wykazać, pilnować krzesełka, bo już łakomym wzrokiem łypią inni. Ba, może nawet da się jakiegoś wolontariusza zwerbować. Wolontariat to przywilej, praca zarobkowa to wstyd. No i rodzina to przeszkoda, bo dzieci chorują, bo zwolnienia, bo spóźnienia, bo nie można w pracy zostawać. No i przecież imprezy służbowe. Ważna rzecz, najważniejsza.
Demokracja z Kapitalizmem pokonali Komunizm, ale trochę nauk od niego wzięli i lepią nowego człowieka - człowieka kapitalistycznego - bez uczuć, bez rodziny, bez korzeni, za pracą się przemieszczającego, dla pieniądza się poświęcającego, ogłupionego reklamą, konsumpcyjnego i bezmyślnego. Witaj nowy człowieku!
Wolność w zniewolonym świecie to przywilej.
poniedziałek, 20 lutego 2012, litwin84