18.
Tak wyglądały te rozmowy. O niczym. Próbowała zrozumieć dokąd on zmierza. Opowiadał jej coś. Swoją historię. O podróżach. Nie pojawiała się w nich kobieta. A więc zarzuca jej coś z czym pewnie sam nie może sobie poradzić. Samotność. Brak kobiety. Zajmował się liczbami. Kobiety nie są chyba w tym dobre. Abstrakcja. Też taka ucieczka od rzeczywistości. Opowiada jej coś, ale to wszystko wydaje się jakieś niekonkretne. Podróże bez celu. Nie potrafiła dopytać go co go pchało do takich wędrówek, dlaczego nie wracał do kraju. Nie miał przyjaciół?
Opowiadała o tym doktorowi.
- Co do niego czujesz?
Nie spodziewała się takiego pytania. A jakie to mogło mieć znaczenie? Czy doktor leczy jego czy ją?
- Nie wiem, nic.
- Mam takie wrażenie jakbyś drgnęła. Coś poruszyło cię w moim pytaniu?
- Jakie to ma znaczenie czy go lubię, czy nie?
- A lubisz go?
- Chyba tak.
- Uwodzi cię?
- Pacjent?!
Kiwnął głową, w takich chwilach potrafił właśnie tak się zachować. Nieoceniająco. I to porządkowało cały świat. Tak, pacjent jest człowiekiem. Mężczyzną. Uwodzi. I może być uwodzony. Proste.
- Raczej nie.
- To dziwne, prawda? Młody, samotny mężczyzna i atrakcyjna, inteligentna kobieta.
- Może trochę. Chyba stara się trochę popisywać. Opowiada takie egzotyczne detale, chce być taki mądry. Wydaje mu się chyba, że jest guru. Udziela takich wieloznacznych odpowiedzi.
- Stara ci się zaimponować?
- Ale trochę tak jak chłopczyk. Udaje mądrzejszego.
- Właśnie, a przecież jest niegłupi i ma jakąś swoją tajemnicę. Mógłby być interesujący prawda? Dlaczego więc nie wydobędziesz tego z niego?
- Czego?
- Mężczyzny.
Uśmiechnęła się.
- Jak?
- Nie wiem. Masz jakiś pomysł?
- Nie wiem w ogóle czy chcę.
- Yhm. Czyli wolisz widzieć w nim kogoś bezpłciowego, kogoś kogo lubisz, ale w kim nie chcesz zobaczyć mężczyzny. Być może już coś takiego spotkało go w jego życiu? Być może dlatego jego opowieść dotyczy spraw odległych, egzotycznych, niezrozumiałych bo stara się komuś zaimponować.
- Jakiejś kobiecie?
- Albo jakiemuś mężczyźnie. Matce lub ojcu. Chce sprostać jakimś wielkim oczekiwaniom.
- Ale, doktorze, jakie to ma znaczenie? Nam przecież chodzi o przywrócenie mu jego tożsamości? Ja rozumiem, że on cierpi z powodu amnezji i moim zadaniem jest pomóc mu przypomnieć sobie to kim jest?
- Ale właściwie dlaczego chciałabyś mu o tym przypomnieć? Przecież najwyraźniej on stara się być kimś innym. Być może dla niego najlepsze co może być to nie pamiętać? Może to co tobie wydaje się jego chorobą, dla niego jest błogosławieństwem.
- Doktorze, ja mam czasem takie wrażenie, że pan mówi o nim, ale tak by to dotyczyło mnie.
wtorek, 29 marca 2005, kstepowy