Nasze lato to na Mauritiusie środek zimy. Niektórzy mieszkańcy wyspy będąc w sandałach, przy temperaturze dwudziestu kilku stopni ubierają wełniane, robione na drutach czapki i twierdzą, że z kąpielą w oceanie muszą zaczekać do... grudnia. Dla nas Europejczyków, wyspa jawi się jako kraina wiecznych i ciepłych wakacji.
Mauritius to wyspa kraj na Oceanie Indyjskim na wschód od Madagaskaru. Tylko 11-godzinny lot liniami Air Mauritius dzieli Europę od tego rajskiego zakątka. Dawna kolonia francuska i brytyjska dziś jest unikalną mieszanką kultur i wpływów. Zamieszkują ją głównie Hindusi, ale także Kreole, Chińczycy i potomkowie afrykańskich niewolników oraz białych kolonizatorów. Wszyscy żyją w harmonii i zgodzie wśród wulkanicznych szczytów, bujnej i egzotycznej roślinności oraz kilometrów białych plaż nad turkusowym oceanem.
Przemierzając wyspę trafia się wśród plantacji trzciny cukrowej zarówno na hinduskie świątynie, meczety, katolickie kościoły jak i chińskie pagody. Wyspiarze zamiast jednego wspólnego języka używają... aż trzech. Oficjalnym jest jęz. angielski, ale niemal każdy zacznie rozmowę najpierw po francusku lub kreolsku.
Ta mieszanka kultur sprawia, ze każdy znajduje tu coś bliskiego. Na wyspie nie jest drogo, jest bezpiecznie, a wyspiarze przyjaźni i uprzejmi. Podróżując miejscowymi autobusami, można liczyć na opiekę konduktora, a różnobarwni towarzysze podróży chętnie opowiedzą nam podczas drogi o... swoim życiu.
Wyspa nazywana rajem kipi tropikalną zielenią, pełna jest egzotycznych i unikalnych ptaków. Jej wody zamieszkują barwne koralowce i egzotyczne ryby. Są takie jak w akwarium tylko... większe. Wyspa jest bowiem także podwodnym rajem dla płetwonurków. Każdy hotel posiada diving center i proponuje wyprawy na podwodne eskapady.
Polacy coraz częściej trafiają na wyspę, a urzeczeni jej urokiem często wracają. Sił przed igrzyskami nabierał tu Adam Małysz. Do dziś polscy turyści pytają o jego apartament prezydencki w Radissonie. Jest tu także mała polonia - ponad dwadzieścia osób. Są to głównie kobiety, które życie związały z wyspiarzami i wprowadzają do tygla kultur nasze, polskie tradycje.
Powrotem do przeszłości są wyprawy do kreolskich wiosek nad oceanem. Tu czas płynie w innym tempie. Zmierzch zapada nagle po godz. 18.00. Na niebie pojawiają się gwiazdy, o wiele bardziej wyraziste i inne niż na półkuli północnej. Niezapomniany jest nocny spacer brzegiem oceanu, przy świetle wielkiego księżyca przy muzyce tysięcy cykad.
Będąc na wyspie koniecznie trzeba wspiąć się na szczyty wygasłych wulkanów (jeden z nich mieści jezioro, będące miejscem kultu hindusów). Niezapomniane wrażenia robią na przybyszach kilkudziesięciometrowe kaskady wodospadów wśród dżungli, małe koralowe wyspy i urwiste skały tuż nad oceanem. Spotkaniem z tętniącą przyrodą jest wycieczka do ogrodu Pamplemousses czy Casela Bird Park. Tylko tam żyją jedne z najrzadszych gatunków ptaków na świecie.
Na Mauristiusie można uprawiać wszystkie sporty wodne, polatać na spadochronie za motorówką, zaznać luksusu w hotelach i spa nad oceanem oraz zaznać rozkoszy spokoju na dzikich plażach. Z kolei w różnokolorowy tłum można wpleść się na targu w stolicy Port Louis, pełnego egzotycznych owoców i aromatycznych przypraw. Warto także poznać smak wyspy, kosztując kreolską kuchnię, aromatyczną waniliową herbatę oraz popijając pinacoladę nad oceanem przy dźwiękach rytmicznej segi.
piątek, 15 lutego 2008, niemcywypoczynek