Patrzę na Nich. Oczy zachodzą mi naprzemiennie łzami i rozświetlającym je blaskiem szczęścia. Patrzę na Nią i na Niego. Jest ich dwoje, młodych, kochających a jakże obcych. Można żyć we dwoje ale jednak osobno. Można żyć osobno a jednak nie przestawać o sobie myśleć, marzyć, tęsknić. Patrzyłam na nich od dłuższego czasu, obserwowałam każdy ruch ponieważ zarażali szczęściem. Ostatnio jakby przypadkiem spostrzegłam, że On jest bez niej, a i ona nie dąży by być przy nim. Pytanie o powody pozostawiłam sobie, obserwowałam. Dwoje ludzi, kochających się, akceptujących i ufających sobie w przeciągu kilku chwil jest w stanie doszczętnie zdeptać to co tworzyli latami. On poznał kogoś, ona poznała również. Wszystko w milczeniu i powolnym odpływaniu od siebie. Jemu codzienne wieczory mijały na rozmowach z inną kobietą, na zagłębianiu się w jej psychikę, na odległość ale jednak. Ona szukała sposobu by uciekać, by na to nie patrzeć, rzucając się w znajomość kiełkującą, inną, spontaniczną. Dla mnie zdrada mentalna jest stokroć gorsza aniżeli zastanie swej połówki w najbardziej obcesowej sytuacji. Ale ja to ja a oni to oni. Tym samym ingerując w poboczne znajomości przestali dostrzegać siebie, przestali łaknąć swej obecności, stali się nieczuli na swe słowa, nie rozpoznawali już swoich zapachów ani głosów . Straszne to. Nie chciałabym nigdy tak zaprzepaścić swą miłość. Nie chciałabym kiedykolwiek by w moich oczach malował się taki żal, do którego nie mogłabym się przyznać. Trzymam kciuki za nich bo dawali mi przez wiele lat poczucie, że istnieje miłość ponad wszystko, ponad wszelkie różnice jakie między nimi były. Kibicuję im a jednak . Jestem wątpiącym kibicem.
czwartek, 23 lutego 2012, martitka2707