Na wstępie życzę wszystkim odwiedzającym mojego bloga
Szczęśliwego Nowego Roku
i lepszego we wszystkim za co się bierzemy oraz dużo miłości i samych dobroci...
A teraz moje pierwsze tildy...
moja pierwsza tildowa laleczka "Janioł", bo tak ma na imię od samego początku, uszyta została na niespodziewaną i zaskakującą prośbę mojej malutkiej córeczki.
Któregoś zupełnie normalnego dnia przyszła do mnie i najzwyczajniej w świecie poprosiła: "Mamuś usyj mi lale janiołka, plosze". I po chwilowym zapowietrzeniu się odparłam, że owszem uszyję i obiecuję. Jednak nie miałam pojęcia od czego zacząć. Co prawda z szyciem miałam swego czasu do czynienia, ale dawno jako nastolatka i mała dziewczynka, bo zawsze coś szyłam dla swoich lal i przerabiałam dla siebie i domu... mama zawsze wrabiała mnie w szycie zasłon, poduszek i innych domowych wystrojów...
Z racji, że mam jakieś pojęcie do czego służy maszyna, igła i nici, poszperałam trochę po necie i po koleżeńskich blogach szyjących znajomych i... zaczęłam kombinować...
szblon, ołówek, kartka, materiał, nici i do roboty... zaczęłam
Tak z tego dumania udziergałam zupełnie ręcznie mojego Pierwszego Anioła - zdjęcia później jak zdołam go uchwycić w kadr. Udziergałam również i spodnie i bluzę, a teraz siedzę nad sukienką, bo bluza już "bludna stlasznie". Sukienka w stylu takim samym jak mają lale-anioły poniżej.
A na fotce poniżej siedzi drugi uszyty przeze mnie Anioł...
bo...
zdjęcia pierwszej lali jeszcze nie zdążyłam pstryknąć, gdyż wciąż jest w ruchu i biega wszędzie z moją Misią co utrudnia sesję.
Biżuteria moich Anielic...
Skrzydełka również są... na miejscu
Fryzura jak na anioła przystało...
A tutaj Anielica trzecia w kolejce jak wyszła spod moich paluszków...
I dwie razem w czałek okazałości
Wzrostu słusznego, bo wszystkie trzy około 55 cm wzrostu mają
Tak jak wspominałam pierwszą uszyłam od samego początku do końca ręcznie, dwie pozostałe poszły już maszynowo. Sukienki w stylu Jane Austen.
niedziela, 08 stycznia 2012, margoo74