Gdy Amelungowa opiekunka oświadczyła nam, że wybiera się na dwa tygodnie na wakacje, wraz z Majencją zaczęliśmy gorączkowo poszukiwać sposobu, jak zapewnić naszemu Maluchowi opiekę. Dzielna Babcia Ilena przyszła nam z odsieczą...
Odkąd wyjechaliśmy za grabanicę, pozbawiliśmy siebie i naszej Małej córci możliwości obcowania z Rodzinka. To są co prawda jeszcze telefony, listy czy też internetowe chaty i komunikatory ale to oczywiście mierny substytut bycia z familią. Zależało nam dlatego żeby ktoś z bliskich przyjechał zająć się Amelungiem. Maluch bardzo się podpalił do pomysłu, że to Babcia Ilena 'przyleci ziuuu samolotem' i będzie się 'bawic z Amelką i chodzić na plac zabaw i na spacerki i' dużo jeszcze dwu-latkowych 'i'.
A i my się cieszyliśmy, że wreszcie ktoś choć troszkę o nas podba i zapachnie dom domowym jedzonkiem i wypiekami, w środku tygodnia a nie co średni 3 weekend.
Babcia jak zwykle stanęła na wysokości zadania. Ami nie mogła się Babcią nacieszyć a nam było miło wracać do domu tętniącego życiem. Maluch był codzień wesoły i roześmiany (nie pamiętamy kiedy miała tak dobre dwa tygonie z rzędu) a i my odpoczeliśmy trochę od codziennej rutyny, wcale nie musząc przerywać pracy.
Mam nadzieję, że i Babcia odpoczęłą trochę, a napewno zbliżyła się do swojej pierwszej wnusi; teraz już nie będzie dla niej tylko głosem w słuchawce czy obrazen na kompie.
Dzięki Babcia Ilena !
poniedziałek, 30 czerwca 2008, majulam