Werteryzm bywał naiwny, ale kusił listem. W czasach, gdy listy prawdziwe uparcie wypiera e-mail, a kartki papieru coraz chętniej przeliczane są na hektary lasów deszczowych dostaję do ręki powieść epistolarną o rysach eksperymentu. Przypadek?
Może i przypadek, może kwestia objętości (ostatnio przez brak czasu głównie wybieram książki cieńsze). Trudno powiedzieć. Książek o pisarzach piszących o pisarstwie unikam jak ognia, dręczą mnie. Te utrzymane w epistolarnym klimacie wydają się za naiwne. Powinnam zatem napisać, że lektura Cartas de un asesino insignificante nie należała do najprzyjemniejszej. I... ? I tak, i nie.
Mamy tu pisarkę, Carmen del Mar Poveda, która opatulona w miękki szlafrok nakłuwa sobie skórę ostrą stalówką i przywołuje obrazy dnia powszedniego, leniwie przetykając je czasem niezwykłymi opowieściami o ludziach z miasteczka. Pisarce wyraźnie się nudzi, brak jej pomysłu na życie, więc chwyta za poczytny kryminał, kreuje fikcyjnego zabójcę i pisze do niego listy, które zostawia w ogrodzie przy furtce. Pisze, pisze, pisze, sama sobie odpisuje, sama ze sobą rozmawia i prowadzi rozważania głęboko filozoficznej natury. I niby nic, niby zamysł artystyczny, a tu pewnego pięknego dnia ktoś dostrzega przygniecioną kamieniem kartkę papieru i zaczyna podglądać ową dziwaczną korespondencję.
Kto, z kim, dlaczego i dlaczego właśnie tak, a nie inaczej? Doszukiwać się sensu w tej zabawie literackiej, to jak szukać igły w stogu siana: jeden czytelnik na stu na pewno go odnajdzie. Bo i nie sens jest najważniejszy w prozie, gdzie fabuła poszczycić się może wyłącznie zarysem.
O co zatem chodzi? Czy o samotną pisarkę zagubioną w pustce nadmorskiej posiadłości, o opowieści wycięte z ramówki Super Wizjera, o refleksję nad przeznaczeniem, czy o filozofię bycia w ogóle? Trudno rozłożyć na części pierwsze powiastkę, która wyraźnie chce być nazwana zabawą literacką i traktatem filozoficznym w jednym. To nie szampon ani proszek do zmywarek, by rzuciwszy slogan krzyczeć eureka!. Listy od zabójcy bez znaczenia to przede wszystkim zamysł: rodzaj literackiej konstrukcji, która nie pozwala być obojętnym, piętnuje kruchość życia i nie dający się zatrzymać czas; która na pytanie: dlaczego? odpowiada: bo tak, bo właśnie tak, bo tak mi się wzięło i skojarzyło i już.
Nie jest to powieść dla każdego, choć prawie każdy woli książki cieńsze. Mniej nie znaczy lżej.
José Carlos Somoza : Listy od zabójcy bez znaczenia
tłum. Agnieszka Rurarz, wydawnictwo Muza, Warszawa 2005. ISBN: 83-7079-708-3
sobota, 26 sierpnia 2006, magdalenawrzodak