Szybkim zwodem bez piłki oszukał obrońcę, wbiegł pod kosz, dostał
podanie, zdobył punkty. Chwilę później miał przechwyt i pobiegł do
przodu z kontrą - zwolnił, wstrzymał atak i patrzył. Przebiegł jeden z
jego kolegów, nadbiegł drugi. Rubio, stojąc bokiem do nich, wykonał
szybkie, idealne podanie w tempo - kosz, faul, akcja trzypunktowa. W
kolejnej kontrze Rubio - patrząc na wszystkich i nie patrząc na nikogo -
rzucił piłkę nad obręcz, gdzie kawałek wolnego miejsca nad sobą miał
środkowy Joventutu. Został sfaulowany i trafił dwa wolne.
Pisząc tekst do Sport.pl o Rickym Rubio przypomniałem sobie, że jeden już o nim napisałem - nieco ponad trzy lata temu, kiedy obejrzałem nastolatka w meczu Cajasol Sewilla - Joventut Badalona.
Po meczu z Cajasol zawodnicy obu drużyn wychodząc z hali przechodzili
przez szpaler kibiców. Ten złożył cztery autografy, tamten pozował do
pięciu zdjęć. Michał Ignerski, kapitan Cajasol, po kilku autografach i
zdjęciach mówił: - My to tylko dodatek. Te wszystkie dzieciaki czekają
tylko na Ricky'ego.
wtorek, 03 stycznia 2012, cegieu