Słuchaj mamy problem z komunikacja.
Oczywiscie po wczorajszej twojej akcji (srednio jest jedna taka na tydzien), mogłabym napisać ci wiązanke i nie odzywać się przez kilka dni ale co to zmienia? Czy w czymś pomoże nam sie dogadywać? Nie.
Wiec sluchaj ustaliłyśmy już ze sto razy że jak się umawiamy na żywo czy przez tel, rozmawiamy i obie się na coś zgadzamy to jest to ustalone już. Po to rozmawiałyśmy w dzień na żywo o tym piątku żeby to uzgodnić. Chciałaś iść więc nie kapuje czemu mi piszesz w smsie że czujesz sie pod presja itp. Potem nie oddzwaniasz, zmieniasz plany tak jak wczoraj i w sobote zeszłą...
Czy naprawde muszę po raz enty pisać jakie to chamskie, nieodpowiedzialne i naganne??? Czy naprawde nie rozumiesz tego? Bo nie wiem może naprawde nie rozumiesz i musimy sie cofnąć w komunikacji troche wstecz....
Poza tym zadzwoniłaś i powiedziałaś że bedziesz, a wiesz że ja mam ostatni bus do sopotu i niemogłam rozmawiać... A potem nawet nie raczyłaś zadzwonić żeby mi powiedzieć że jednak cie nie bedzie, a ja juz bylam na miejscu.
Zawsze sądziłam że jak pogadamy o tym na żywo to lepiej i skuteczniej to wyjaśnimy i wyciagniemy z tego jakies wnioski, ale juz naprawde NIE MAM NA TO SIŁY!!!!!!!!
Powiedzialas mi tydz temu na tej imprezie w 69 czy po niej, ze potrzebujesz uwagi i zainteresowania, ale sama pomyśl czy ktoś zrobiony w ***** x razy bedzie chciał dać z siebie odrobinę wiecej? No chyba nie... I ja za każdym razem gdy postepujesz jak wczoraj myśle sobie "Nie warto robić czegolowiek" . To zamkniete koło nie widzisz? Nigdy nasza relacja nie bedzie sie rozwijać, dojrzewać jesli bedziemy sie tak zachowywac... Naprawde ciagle chcesz byc w takim "przedszkolu" czy chcesz zrobic krok dalej...
I naprawde to nadszarpuje moje i tak watłe zaufanie do ciebie, a potrzebuje przyjaciolki ktora wspiera, doradza a nie takiej ktora wystawia mnie na kolejne i kolejne spotkania..............................................
sobota, 07 listopada 2009, lisard