Od niedzieli mam kosmos w domu, szkoda nawet pisać o tym, to i tak bez sensu... W pon zadzwoniłam do B. żeby się pożalić... A ona totalnie to olała.. We wtorek i środe kompletnie zero jakiegokolwiek znaku, ani smsa z pytaniem jak się czuje, ani telefonu by sprawdzić czy faktycznie poszłam do onkologa, co za laska, brak mi słów... Mam poważny problem i potrzebuje Jej wsparcia, zainteresowania, rozmowy.. Nie, to za dużo dla tej emocjonalnej kaleki, dziś napisała mi sms z pytaniem dlaczego JA SIE NIE ODZYWAM, co za parodia to ja mam sie odezwać?!!!! Ostatnio w identycznej sytuacji wypomniała mi że wtedy gdy ja jej potrzebuje nie mowie jej o tym a ona tego nie wie wiec mnie nie wspiera... co za ściema...tym razem mowiłam jasno czego potrzebuje ale nie to też za malo, powinnam sobie powiesić czerwony neon nad glową.. Ech.. Dziś z wielką łaską dostałam sms że jedzie do pracy i czy byłam WKONCU U TEGO LEKARZA!!! co za tupet.. co ma znaczyć to WKOŃCU !!!!!!!!!!!!!!!! JĄ CHYBA POGRZAŁO ŻE BEDE JEJ TERAZ ODPISYWAĆ a teraz gdy napisałam żeby do mnie zadzwoniła ona se gdzieś imprezuje i to znów olewa.. co za s.... to jej napisałam żeby sie nie krępowała i szalała na imprezie ale mi ma dać świety spokój i mam nadzieje że nie bedzie jej na jutrzejszej imprezie!!!!!!!!!!!!!WWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWwwwwrRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRr
czwartek, 19 marca 2009, lisard