W zeszły poniedziałek byłyśmy w kinie na "Drodze do szcześcia" - strasznie smutny przytłaczający film, wyszłam z ogromnym ładunkiem negatywnych emocji, potem pojechałyśmy do Krokodyla na małą kolacje i odwiozlam Ją do domu. We wtorek po masakrycznym dyżurze prosiłam żebyśmy się spotkały-byłam strzępkiem nerwów. Spotkałyśmy się dosłownie na kawe ale to było fajne, potrzebowałam tego, musiałam sie wygadać uspokoić...
W tej chwili mam jakiś totalny wysyp kobiet... Jeśli chodzi o Bi.(nie mylić z B.) to wypatrzyłam ją na imprezie w 69... To było mega elektryzujące. Wiedziałam że patrzy na mnie.. Obserwuje jak sie ruszam, szuka wzrokiem gdy znikam z parkietu. Czyłam jej wzrok na sobie. Na kilka chwil zaryzykowałam i stanęłam obok ale nie podjeła rozmowy. Patrzyłam jej prosto w twarz i uśmiechałam się. Bardzo mi sie podobała. Miała coś w sobie. Potem spotkałam ją na innej imprezie tydzień później. Tym razem zebrała się na odwage i podeszła do mnie. Przejęła inicjatywę i od słowa do słowa wyszłyśmy razem. Potem był spacer na molo i powrót do domu. Widziałyśmy się rownież w niedziele ale mimo iż obezwładnia mnie totalnie jej zapach, sposób w jaki na mnie patrzy to nie czułam sie super... O rany... Ta laska mimo iż wiem, dobrze wiem że nie jest dla mnie, podoba mi sie.. strasznie mnie... kręci. I teraz zamiast uczyć sie farmakologii siedze i gapie sie na monitor - bo może akurat ona odpisze... Nie. Dość. Skończe pisać notke i ide do nauki.
Kolejną laską jest M.-poznałyśmy się na jednej z imprez w 69 i troche razem zapomniałyśmy.. Było bardzo fajnie.. Wtedy też na chwile straciłam głowe. Dałam sobie jednak spokoj bo M. wróciła do G. Teraz one sie rozstały i M. jest wolna i chce sie spotykać... Ale czy ja chcę?
No właśnie czego JA chcę????
wtorek, 10 lutego 2009, lisard