By³em niedawno na polowaniu. Rzadko siê zdarzaj± ³owy w takich warunkach atmosferycznych z g³êbokim ¶niegiem i powa¿nym mrozem. Mo¿na by³o poczuæ prawdziw± zimê.
Polowanie by³o dwudniowe. Nie odbywa³o siê metod± tradycyjn±, tylko tzw. sposobem szwedzkim, czyli z niskich ambon rozsianych po ca³ym terenie ³owiska, obejmuj±cym kilkaset hektarów lasu. (Tradycyjnie polowanie obejmuje mniejszy teren kilkadziesi±t hektarów, który otaczaj± my¶liwi, a przez wyznaczony obszar przechodzi naganka, p³osz±c zwierzynê.)
W polowaniu ambonowym równie¿ idzie naganka (ka¿de przej¶cie naganiaczy przez wyznaczony obszar nazywa siê miot), ale nie p³oszy zwierzyny gwa³townie, jak to bywa w polowaniu konwencjonalnym. Ludzie samym swoim przej¶ciem powoduj± ruch zwierzyny, która nie ucieka szybko, tylko przemieszcza siê powoli. Niejednokrotnie zdarza siê, ¿e omija my¶liwych i znajduje drogê do ostoi znajduj±cej siê poza terenem polowania.
W jednym miocie by³em w³a¶nie naganiaczem - szed³em za watah± kilku dzików, które dobrze s³ysza³em i widzia³em. By³em przekonany, ¿e wszystkie posz³y wprost na my¶liwego siedz±cego na pobliskiej ambonie. Okaza³o siê, ¿e nie widzia³ absolutnie nic. Pó¼niej odnalaz³em tropy dziki przesz³y ko³o niego niezauwa¿one. Nie zawsze jednak zwierzyna ma tyle sprytu, ¿eby omin±æ stanowiska my¶liwych. Niemniej uczy siê omijaæ ambony, stoj±ce ju¿ kilka lat w tym samym miejscu.
By³ te¿ akcent jak z Mickiewicza dwóch my¶liwych odda³o strza³y do tego samego potê¿nego byka jelenia. Zwierz pad³, ale trudno by³o ustaliæ, czyja kula by³a ¶miertelna, a ¿aden z my¶liwych nie chcia³ dobrowolnie na rzecz kolego zrezygnowaæ z trofeum. Nie by³o mowy jak u wieszcza o strzelaniu siê przez nied¼wiedzi± skórê, ale sprawê rozstrzygano d³ugo i w wielkich emocjach.
niedziela, 19 grudnia 2010, lesniczy.lp