No i pojawiły się pewne komplikacje przez te nieszczęsne 5 dni roboczych, które zostały w akcie notarialnym ustalone jako termin wypłaty kredytu. Wiem, że jest to po części moja wina ale ta informacja jakoś mi umknęła co nie zmienia faktu, że pani notariusz specjalnie chciała dostać wcześniej umowę, żeby się z nią zapoznać. Gdyby się z nią zapoznała dobrze to wiedziałaby jak wygląda wypłata kredytu. Tak samo pośrednik, który był obecny u notariusza nie zwrócił uwagi na fakt, że lepiej ten termin wydłużyć. W banku byli bardzo zdziwieni tak krótkim terminem i stwierdzili, że zawsze daje się dłuższy.
Gdyby dzisiaj udało mi się załatwić wszystkie formalności to byłaby szansa, że zmieścimy się w terminie ale niestety nic z tego. Najpierw byłem w banku skąd miałem udać się do sądu celem założenia i wpisu do księgi wieczystej. Niestety nie miałem tyle pieniędzy przy sobie (660zł) więc wróciłem się do domu skąd udałem się do sądu. W sądzie dostałem druczki oraz mogłem zobaczyć sobie wzory ich wypełnienia. Do tego musiałem donieść zaświadczenie ze spółdzielni mieszkaniowej oraz akt notarialny. Akt miałem przy sobie ale zaświadczenie musiałem się wrócić do domu. Na szczęście mam bardzo blisko :) Wróciłem, kupiłem znaczki skarbowe, wypełniłem druczki i poszedłem złożyć wnioski.
Niestety okazało się, że zaświadczenie ze spółdzielni mieszkaniowej, które mam było wystawione na sprzedającego oraz celem przedłożenia w banku a sąd chce żeby było na mnie i celem przedłożenia w sądzie. Szlag może człowieka trafić przez te formalności. Wróciłem się do domu, zjadłem coś, sprawdziłem na zumi gdzie jest ta spółdzielnia i poszedłem załatwiać zaświadczenie.
Miałem szczęście, bo biuro które zajmuje się takimi sprawami było czynne do 14-tej a ja przyszedłem o 13:59 hehe. Niestety okazało się, że nie dostanę od ręki takiego zaświadczenia, bo nie ma już jednej z osób, która musi je podpisać. Kazali mi przyjść w poniedziałek ale jakoś udało mi się wybłagać panią, żeby to przyspieszyć i jak się uda to będzie na jutro - ma mi jeszcze zadzwonić.
Zaraz obok tej spółdzielni mieszkaniowej mam Urząd Skarbowy, więc od razu się tam udałem. Najpierw wypełniłem formularz EDG-1 żeby zmienić numer dowodu osobistego na nowy a następnie udałem się do pokoju nr.13 celem załatwienia spraw z PCC. Pani powiedziała, że dzisiaj jest już późno a tam jest sporo wypisywania a dzisiaj jest już późno więc najlepiej żebym przyszedł jutro. Jako, że i tak wiedziałem, że nie uda mi się już dzisiaj załatwić w całości więc odpuściłem. Dostałem wzór wniosku i jutro rano sobie wypełnię i pojadę do US.
Na zakończenie wycieczki poszedłem bo banku powiedzieć, że nie uda nam się dzisiaj tego złożyć. Niestety tu pojawił się problem, bo mimo iż ze sprzedającym się już dogadałem, że pieniądze będzie miał później to dla banku to jest problem, że w akcie notarialnym jest taka a nie inna data, w której nie uda się wypłacić pieniędzy. Będzie potrzebne oświadczenie sprzedającego o zgodzie na zapłatę po terminie wynikającym z aktu notarialnego. Na razie sprzedawca skonsultował się z pośrednikiem, pośrednik jutro będzie kontaktował się z bankiem i zobaczymy co z tego wyniknie.
Ja już dzisiaj jestem wykończony i mam dość. Do tej pory wszystko szło szybko i sprawnie i miałem nadzieję, że tak już będzie do końca. No niestety nie wyszło. Za to przez cały dzień towarzyszyła mi stara szkoła rapu ;)
czwartek, 04 listopada 2010, kupuje-mieszkanie