Dogrzało. Ulice po prostu toną w
słońcu. Ludzkość obnaża się na każdy możliwy sposób.
Spod bardzo krótkich spódniczek wyłaniają się
zgrabne dziewczęce nogi. Chłopaki nie pozostają w tyle i dumnie
prezentują łydki wystające z krótkich spodenek. Lato w
mieście... Koszmar, nie da się ukryć. Wytchnieniem są
klimatyzowane biura, kina, centra handlowe. Wszelkie zbiorniki wodne,
nawet w postaci małej fontanny, okupowane są przez starszych i
młodszych.
Posuwam się mozolnie w górę
stromej ulicy i patrzę z żalem na pustą butelkę po wodzie. Ani
przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, że od rana nic nie
jadłam. Za to po mojej głowie notorycznie krąży myśl, że
sięgnęłabym po zroszoną szklankę wypełnioną wodą gazowaną,
lodem i ósemką cytryny. I kiedy do głowy przychodzi mi taka
myśl to mam wrażenie, że jest mi jeszcze bardziej gorąco. Ufff...
Upał, nie upał, jeść coś trzeba.
Można jeść sałatki. Można sięgnąć po pierwsze truskawki. Ale
można kupić też kilka ogórków, jogurt bałkański
albo grecki, koperek i zrobić chłodnik grecki zwany angourosoupa. Blisko
spokrewniony zresztą z taratorem.
Chłodnik z ogórków
3 średnie ogórki
340 g jogurtu greckiego lub bałkańskiego
300 ml rosołu z kury
2 łyżki oleju z orzechów włoskich lub oliwy
2 duże zmiażdżone ząbki czosnku
3 łyżki posiekanego koperku
sól, pieprz
orzechy włoskie
koperek do posypania
Ogórki umyć, obrać, przekroić na pół i pozbawić pestek. Pokroić w drobną kostkę, położyć na sicie, żeby trochę odciekły. Jogurt wymieszać z rosołem, czosnkiem olejem i koperkiem. Dodać ogórki, doprawić do smaku solą i pieprzem. Chłodzić co najmniej 4 godziny. Przed podaniem posypać posiekanymi orzechami i koperkiem.
A jak chce nam się chwilę dłużej
posiedzieć w kuchni to polska (no powiedzmy) klasyka przychodzi w
sukurs i do lodówki wkładamy chłodnik litewski. Kiedy już
uczciwie się schłodzi (najlepiej, żeby zajęło mu to jeden dzień)
wlewamy do miseczek, dodajemy ćwiartki jajek i... chłodzimy się.
Chłodnik litewski
pęczek botwinki
3 szklanki kefiru lub mleka zsiadłego
1 szklanka gęstej śmietany
po 2 łyżki posiekanego koperku i szczypiorku
długi ogórek
pęczek rzodkiewek
4 jajka na twardo
3 ząbki czosnku
sok z cytryny
sól, pieprz, cukier
Botwinkę starannie umyć i pokroić na dość małe kawałki. Jeśli ma buraczki, obrać je i pokroić na ćwierćtalarki. Botwinkę ugotować w niewielkiej ilości wody posłodzonej i zakwaszonej sokiem z cytryny, wystudzić.
Rzodkiewki umyć, pokroić w grubą kostkę. Ogórek umyć, obrać, wyciąć gniazda nasienne i również pokroić w grubą kostkę.
Umyć, posiekać drobno koperek i szczypiorek.
Kefir wymieszać starannie ze śmietaną, dodać botwinkę, ogórek, rzodkiewkę, koperek i szczypiorek, przeciśnięty przez praskę czosnek, dokładnie wymieszać. Doprawić do smaku solą, pieprzem, cukrem. Zupę mocno schłodzić w lodówce. Podawać z jajkami pokrojonymi na ćwiartki.
Do chłodnika można dodać pokrojone pieczone mięso. Albo szyjki rakowe. Ale ja najbardziej lubię wersję vege i taką polecam.
W sumie jak się przypatrzyć różnym
kuchniom to w każdej znajdzie się jakaś zupa-chłodnik. A czym
bardziej na południe Europy tym ich więcej. Dlatego nie ma co
narzekać tylko szukać, szukać, szukać nowych chłodnych smaków.
czwartek, 24 maja 2007, kuchenny