Cisza wyborcza tuż tuż. Moje brygady czołgowe wyjechały na nocny patrol sprawdzić, czy banery i płyty wiszą na swoich miejscach. Ulotki rozdane. Liczne rozmowy z wyborcami zamienione w listę spraw do załatwienia. W głowie ułożony plan działania biura poselskiego, w szerokiej, ponadpartyjnej współpracy z osobami i instytucjami, których ogromne doświadczenie i energia są w polityce bezcenne.
Nie wiem, co zdecydują wyborcy. Ludzie mają bardzo różne emocje. Entuzjazm i szacunek przeplatają się z rozczarowaniem i irytacją. Mamy wielkie aspiarcje i oczekiwania, z niecierpliwością czekamy na moment, kiedy dogonimy stare demokracje - te, które kumulowały bogactwo materialne i intelektualne przez dziesiątki, a czasami setki lat bez nieomal żadnej przerwy. W tym czasie my traciliśmy elity w katyńskich lasach i na polach bitew. A jednak - choć wydaje się to niebywałe - Polska zawsze potrafiła się podnieść i rozwijać. Zawsze potrafiliśmy znaleźć siły i potencjał do codziennych starań o teraźniejszość i przyszłość.
Ostatnie lata były okresem najbardziej dynamicznego rozwoju Polski. Nie tylko budujemy drogi, boiska i centra naukowe - jesteśmy także coraz bardziej solidarni, otwarci i gotowi do wspierania najsłabszych. Coraz chętniej i sprawniej korzystamy z demokracji.
W najbliższą niedzielę zdecydujemy, kto będzie rządził Polską przez najbliższe 4 lata. Platforma Obywatelska wraz ze swoim koalicjantem PSL pokazała, że mimo utrwalonego obyczaju toczenia politycznych wojen, jest możliwe rządzenie spokojne i odpowiedzialne. Rząd PO-PSL był jednym z nielicznych w demokratycznej Polsce, który rządził nieprzerwanie przez 4 lata i jedynym, który utrzymał przez całą kadencję rekordowo wysokie poparcie. Dziękując za to nadzwyczajne zaufanie, apeluję dziś do wszystkich ludzi dobrej woli o ponowne oddanie głosu na PO.
Nie bądźmy leniwi ani obojętni, głosujmy! Pojedyncze głosy mogą zdecydować o tym, ile mandatów przypadnie poszczególnym komitetom wyborczym i kto będzie nas reprezentował: ludzie ze sprawami w prokuraturze lub z wyrokami, którzy znaleźli się na listach PiS czy partii Palikota, czy sprawdzeni w najtrudniejszych sytuacjach politycy z koalicji PO-PSL? Czy wolimy platformową politykę otwartości i przyjaźni, czy pisowskie fobie i spiski, które nieraz już były przyczyną międzynarodowego skandalu? Palikot nie jest żadną alternatywą: przyniesienie świńskiego ryja do studia TV zwiększa oglądalność programu - ale czy przynosi jakiekolwiek rozwiązanie w polityce? Partia Palikota, z definicji antysystemowa, antyklerykalna i rebeliancka, nie ma do zaoferowania niczego, co może pomóc budować Polskę. Głosowanie na Palikota, paradoksalnie, tylko wzmacnia PiS.
Rządy ostatnich lat oceniane są raczej dobrze. Nie wszystko się udało, naszym wspólnym doświadczeniem są uczucia irytacji i rozczarowania, gdy sprawy szły zbyt wolno niż zakładaliśmy w swoich ambitnych planach. Ale daliśmy radę: Polska jest jednym wielkim placem budowy i zbiera najlepsze opinie za granicą. Aż niewiarygodne, że istnieje w Polsce partia, która ten osiągnięty wielkim wisiłkiem efekt jest w stanie zepsuć jednym wywiadem prezesa. Dlatego PiS trzeba zablokować - ta partia jest niebezpieczna dla Polski. W niedzielę trzeba pójść do urn i głosować na Platformę.
Przedwyborcze sondaże są wyrównane. W niedzielę wszystko może się zdarzyć. Ja jednak wierzę, że Poznań się zmobilizuje i po raz kolejny pokaże PiSowi... figę.
piątek, 07 października 2011, rajew33