Dziś w Polskim radio Program 1, jak co czwartek, odbyła się debata kandydatów do Parlamentu RP. Kandydaci delegowani przez swojej komitety z całej Polski. Byłam tam jedyna kobietą (ukłoniły się stereotypy o tym co męskie a co kobiece) i chyba z wyjątkiem prowadzącego jedyną osobą po czterdziestce :-).
Zaczęliśmy od tego, że Polska jest na 30 miejscu w świecie w rozwoju IT. Mamy szanse być tygrysem światowym w tej branży? Pytał prowadzący. Ależ oczywiście ze mamy. Przypomniałam polską tradycję matematyczną (rozszyfrowanie Enigmy zresztą poznańscy matematycy), osiągnięcia naszych informatyków i inżynierów w międzynarodowych konkursach. Mamy potencjał, mówię, dobre tradycje, kreatywnych ludzi i IT ma tę charakterystyczna cechę, że jak się człowiek podepnie, to nie ma znaczenia gdzie mieszka i jak drogie ma meble w pokoju jego szanse są takie same jak rówieśnika na innym kontynencie. Internet burzy bariery odległości i finansowe - dlatego tu mamy szanse większe niż w innych branżach. Możemy być liderem w ciągu kilku lat.
Potem była chaotyczna wymiana ciosów, której nie będę przytaczać.
Żałuje że było mało merytorycznie, mimo ze panowie przyszli z tabelami i plikami papierów. Pana z PiSu do łez ubawiła moja wypowiedź, ze w Polsce, gdzie wydaliśmy miliardy na innowacyjne projekty w ciągu ostatnich kilku lat, problemem nie są pieniądze, a brak kapitału społecznego, który jest konieczny do zaistnienia innowacyjności. I że drogą do nowoczesnej Polski jest budowa zaufania i umiejętności współpracy oraz edukacja do otwartości, kreatywności i przedsiębiorczości.
Wolałabym nie mieć racji, ale niestety tak jest, że nie pomoże worek pieniędzy ani specustawa, jeśli nie załatwimy tej najbardziej podstawowej kwestii. Nie ufamy sobie, nie potrafimy współpracować, nauka i gospodarka są rozdzielone jakimś strasznym wąwozem, który powoli zaczęliśmy zasypywać dzięki zmianom w ustawach o finansowaniu nauki.
Kapitał społeczny trzeba budować od przedszkola, dlatego chcemy budować Koperniki, astrobazy i ustawiać na placach zabaw szachownice, zegary słoneczne i wahadła. A na wsiach budować nowoczesne zinformatyzowane świetlice, które bylyby jednocześnie biblioteką, siedzibą dla organizacji pozarządowych i miejscem rehabilitacji seniorów. Co w tym śmiesznego? Uważam, że to rewolucyjny w swej prostocie pomysł i przyniesie duża zmiane społeczną.
Najważniejsze, żebyśmy dokończyli proces cyfryzacji i zapewnili dostęp do Internetu wszystkim obywatelom Polski. Internet jest absolutna bazą, warunkiem równych szans dostępu do informacji i działania. W tej kadencji wprowadziliśmy e-sądy, PITy przez Internet, e-faktury, elektroniczne rejestry ksiąg wieczystych. Od lipca firme można założyć przez Internet. Odblokowaliśmy on-line w szkołach (w ustawie brakowało przepisu który zezwala na te formę kształcenia dzieci). Internet wyrównuje szanse. Mamy dobra ustawę o wspieraniu inwestycji internetowych i czas do 2015 roku żeby wykorzystać ogromne środki unijne przyznane nam na ten cel.
Niestety, nie było w debacie ani słowa o tym co najważniejsze dla innowacji: wdrożeniach. Istotą innowacji nie jest pomysł (w tym jesteśmy świetni), ale wdrożenie pomysłu i zysk. Jak wydawać pieniądze na innowacje, aby mieć więcej istotnych wdrożeń oto kluczowe pytanie, które powinno być rozstrzygnięte przed nową perspektywą finansową.
czwartek, 29 września 2011, rajew33