haslo na dzis: kto rano wstaje, ten leje jak z cebra.
obie drukarki sie rozkraczyly, internet slimaczy, a komp odmawia wspolpracy. Tylko patrzec, jak wszystko szlag trafi i pojdzie dym. Chyba powinnam w koncu podlaczyc nowego kompa, ktory nabylam ponad pol roku temu i nie umiem go zaczac.
I rozsadnie zainwestowac VAT w nowy kombajn drukujaco-faksujaco-kserujaco-pierdzaco-skanujacy. Full wypas w wersji laser jet, z funkcja spuszczania wody o zapachu lawendowym (moj ulubiony ;)
Po latach milczenia odezwal sie steskniony Konduktor. W ten piekny sloneczny dzien jakoby mysli o mnie. Łosiu, jesli to kiedykowliek przeczytasz, to dowiedz sie, ze nie dam sie nabrac na te glodne kawalki. Co, funkcja bzykania mnie wlacza sie srednio raz na pol roku?
Moge :
1. mu odpisac: Jesli nie masz kogo bzyknac, to trafiles pod zly adres.
2. Udac, ze usunelam jego numer z ksiazki i nie wiem kto to, bo sie nie podpisal.
3. Udac, ze jestem szczesliwie zakochana, planuje slub, ciaze i kopanie takich dupkow jak on w podbrzusze.
4. Zignorowac go zupelnie.
Oczywiscie nie wiem, ktora opcje wybrac.
Co robic, ah, co robic?!!
Ah ah.
akcent optymistyczny: pan z telefonicznego centrum obslugi klienta mojego serwera byl tak uprzejmy i wprowadzil mnie nieco w tajniki nieznanych mi dotad funkcji mojej domeny. Ah, jakie zycie moze proste, gdy ktos ma cierpliwosc jasnego i uprzejmego wyluszczenia problemu blondynce.
środa, 18 października 2006, verygreeneyes