Czytając ostatnio "Toksycznych rodziców" uświadomiłem sobie że wpasowuję się trochę w dziecko którego rodzice wymagali od niego perfekcjonizmu. Chociaż im samym daleko było (i jest) do bycia takimi, pamiętam że piętnowali każdą moją pomyłkę, każdy mój błąd. Tzn. ojciec, bo mama nie. I przypomniałem sobie afirmację którą Lechu podawał w jednej z medytacji:
nie muszę robić wszystkiego doskonale, wystarczy że robię to najlepiej jak potrafię.
No właśnie.
niedziela, 26 lipca 2009, mareen